„Pora powiedzieć to głośno – jeśli chodzi o problemy z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji. Zarówno Unia, jak i Ameryka przyjmowały ją bezkrytycznie” – oświadczyła kilka dni temu była ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.
Mosbacher mówiła w rozmowie z Interią o odpowiedzialności Zachodu, który nie potrafił powstrzymać Putina przed atakiem na Ukrainę.
- „USA, Francja, Niemcy i Wielka Brytania, choć teraz działają spójnie, nie potrafiły zapobiec tej wojnie. Prędzej czy później będziemy się musieli z tym faktem zmierzyć”
- podkreśliła.
- „Największe potęgi gospodarcze i militarne świata nie potrafiły zatrzymać dyktatora, rządzącego państwem o PKB Teksasu. Przecież Putin od dekad sugerował, co zrobi – kawałek po kawałku odcinając ziemię Ukrainy i napadając na niepodległe państwa. A jednak Zachód stał biernie”
- dodała.
Dyplomatka mówiła też o pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Jej zdaniem pozycja ta w najbliższym czasie stanie się znacznie ważniejsza. Wskazała, że dziś Polska jest najważniejszym państwem regionu, które koordynuje pomoc dla Ukrainy. Podkreśliła, że nasz kraj jest „kluczowym elementem architektury bezpieczeństwa” Europy. Wskazała również, że „Warszawa jest modelowym przykładem stopniowego zwiększania wydatków na obronność oraz modernizacji armii”.
Mosbacher skrytykowała przy tym Brukselę, która w czasie wojny na Ukrainie zajęta jest atakowaniem Polski w związku z rzekomym łamaniem zasad praworządności.
- „Pora powiedzieć to głośno – jeśli chodzi o problemy z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji. Zarówno Unia, jak i Ameryka przyjmowały ją bezkrytycznie”
- oceniła.
kak/Interia, tvp.info.pl
