Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Pojawiły się doniesienia o użyciu przez Rosję nieznanej broni chemicznej w Mariupolu. W ostatnim czasie pojawiają się też informacje prasowe o naciskach Putina na szybki sukces w Mariupolu albo Donbasie, żeby miał się czym pochwalić 9 maja na defiladzie zwycięstwa w Moskwie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski natomiast powiedział wczoraj, że na chwilę obecną Ukraina nie posiada niestety wystarczającej ilości broni, aby móc odblokować korytarz humanitarny do Mariupola i wyzwolić to miasto. Czy pomoc dotrze na czas i czy obrońcy będą walczyli do końca?

Gen. Roman Polko: To rzeczywiście jest jeden z kluczowych regionów. Są bowiem trzy kierunki, z których mogą być prowadzone działania wojenne przez Rosję przeciwko Ukrainie: z Ługańska, z Charkowa i Mariupola, który jest w krytycznym położeniu z wielu względów. Przede wszystkim chodzi o bezpośrednią styczność z Morzem Azowskim, gdzie operuje flota rosyjska. Te wściekłe ataki Rosjan są z pewnością ogromnym wyzwaniem dla strony ukraińskiej i z cudem graniczy to, żeby to miasto udało się obecnie wyzwolić. I tak samo cudem jest również to, że Mariupol w dalszym ciągu się broni przed rosyjskimi agresorami. Oni przecież nie patrzą nawet, czy atakują kobiety czy dzieci. Mordują i bombardują, używają artylerii i właściwie wszystkiego, co mają w arsenale, w tym broni zabronionej konwencjami międzynarodowymi. Możliwe jest także użycie ostatniej nocy broni chemicznej, ale te informacje jeszcze są weryfikowane. Rosja już pokazała na przykład w teatrze na Dubrowce, że lubi „eksperymentować”. Wtedy zabili przecież ponad 100 zakładników, a co dopiero mówić w tej wojnie, którą określają za pomocą stworzonej przez siebie propagandy jako „denazyfikacja Ukrainy”. To jest absolutnie barbarzyńska armia.

Ukraińcy dokonali bardzo wiele i należą im się wyrazy podziwu i chciałbym wierzyć, że to się uda, ale to byłby wyczyn na strony pierwszych kart historii. Pozostaje mieć nadzieję.

W Mariupolu Rosjanie zbombardowali dzisiaj oddział Caritasu, gdzie siedem osób zginęło.

Rosjanie prowadzą w tej chwili operacje rakietowe, artyleryjskie i lotnicze przeciwko Ukrainie. Działają głównie na odległość bombardując i niszcząc cele powierzchniowe, nie zwracając w ogóle uwagi na to, że mordują ludność cywilną – w tym kobiety i dzieci. Takie barbarzyństwo miało miejsce ostatnio podczas II wojny światowej, ponieważ od tamtego czasu nikt tak nie prowadził operacji wojennych. To powoduje, że obecne wojsko Kremla rysuje się jako najbardziej barbarzyńska armia, która pozostała świadomościowo w zupełnie innej epoce.

Putin na front na Ukrainę oddelegował właśnie generała odpowiedzialnego za zagładę Aleppo i ludobójstwo syryjskich cywilów, generała Aleksandra Dwornikowa, który swoje działania na Ukrainie rozpoczął od rozkazu zbombardowania dworca kolejowego w Kramatorsku, pełnego ewakuujących się cywilów – w tym oczywiście kobiet i dzieci. Czy ta zmiana w dowodzeniu wzmocni dodatkowo terror stosowany przez Rosję przeciwko ludności cywilnej Ukrainy?

Ta armia była cały czas siermiężna i jest nadal. To samo dotyczy jej morderczego charakteru. Oni przecież mordują, gwałcą, rabują. A na domiar tego wszystkiego łupy wysyłają swoim dzieciom i żonom, które się z tego cieszą. To w naszej mentalności – powiem to wprost – w głowie się nie mieści. A tam tak to funkcjonuje. Stąd też trzeba ich pokonać nie tylko na polu walki, ale kiedy już tę wojnę przegrają – a mam nadzieję, że tak się stanie – sankcje przeciwko Rosji trzeba będzie cały czas utrzymywać, ponieważ to społeczeństwo musi zacząć inaczej myśleć. Nie tylko Putin i wojskowa wierchuszka są więc zagrożeniem, ale – podkreślę to mocno - rosyjska mentalność i tamto społeczeństwo są niebezpieczne dla ludzkości w ogóle, dla normalnego funkcjonowania naszego świata.

Czy Rosjanom uda się utworzyć korytarz lądowy z Rosji na Krym?

Już nawet przed agresją było wiadomo i ja też tak oceniałem, że to co jest celem Rosji, to utrzymać Donbas i utworzyć ten korytarz, ponieważ on jest dla nich bardzo ważny. Oni go wyrębują ogromną masą ognia dzięki przewadze lotniczej i artyleryjskiej. Plus przewadze na morzu. Gdyby to zrobili na początku wojny i Ukraińcy nie zapłaciliby za to swoją krwią, to zapewne niektóre państwa wręcz by temu przyklasnęły. Obcinanie plasterkami Ukrainy przyniosłoby Putinowi sukces. Jednak mając już dowody rosyjskich zbrodni i ludobójstwa, które widzimy, wzrósł też poziom determinacji samych Ukraińców.

Tak więc, nawet jeśli uda się Rosji uchwycić te obszary, które zapewniałyby dostęp lądowy do Krymu, to jestem przekonany, że nie będą w stanie tego utrzymać, ponieważ prezydent Zełenski wyraźnie chce integralności Ukrainy, a bez bezpiecznego dostępu do Morza Czarnego i Morza Azowskiego Ukraina byłaby skazana na porażkę z znaczeniu strategicznym. Stąd też jestem przekonany, że walki będą się tam toczyły tak długo, aż Ukraina odzyska kontrolę nad tym obszarem i odbije ostatecznie Mariupol, który już niestety w około 90 procentach wygląda na zniszczony.

Co należy sądzić o morale rosyjskiej armii? Na jak długo Rosji wystarczy amunicji, żeby tę barbarzyńską wojnę prowadzić?

Musiałbym być zapewne psychopatologiem, żeby określić morale bandyty i barbarzyńcy. Tam nie ma żadnego morale i - co więcej – w tych zachowaniach trudno jest się doszukać nawet jakiś zwykłych ludzkich odruchów. Mordowanie kobiet i dzieci, a więc osób bezbronnych, następnie rabowanie i cieszenie się ze zdobytych w ten sposób łupów i wysyłanie ich pocztą do domów… To naprawdę jest całkowicie oderwane od cywilizacji, jaką znamy.

W boju natomiast są tak odważni jak sam Putin, który schował się gdzieś w bunkrze i siedzi jak ten tchórz.

W tej chwili mordują na odległość. Kiedy natomiast spotykają się twarzą w twarz, jak równy z równym – bo i takie sytuacje się zdarzają – to płaczą, lamentują… Nie ma tam inteligencji w działaniu i nie ma tej siły bojowej, którą mają Ukraińcy. Naprawdę należy się cześć i chwała tym żołnierzom, ponieważ oni bronią nie tylko własnego kraju, ale także walczą zamiast nas.

Ukraińskie służby publikują coraz więcej nagrań i filmików, na których żołnierze rosyjscy dzwonią do swoich rodzin. Mówią na nich, że większość odmawia udziału w walkach przeciwko Ukrainie. Ci żołnierze mówią – na opublikowanym na przykład wczoraj nagraniu - że od trzech dni nic właściwie nie jedli, że spali na mokrym podłożu i są przemoczeni. Ich dowódcy z kolei w obawie o własne życie dopuszczają takie sytuacje. Czy nihilizm rosyjskiej armii będzie się pogłębiał?

Ta armia tak działa. Putin traktuje żołnierzy jako mięso armatnie, jak przedmioty jednorazowego użytku. On ich wysyła po to, żeby łupili i zdobywali żywność czy paliwo na lokalnej ludności. Tak to „morale” wygląda. Jednak niestety liczby robią swoje. Potencjał tego wszystkiego, czym dysponuje Rosja jest dużo większy. Poza tym Ukraina jest jednak państwem, które szanuje swoich obywateli. Putin tego nie robi, a poborowych po krótkim okresie przeszkolenia jest w stanie wysyłać na wojnę, a więc na pewną śmierć - i widać, że on robi to świadomie.

Uprzejmie dziękuję za rozmowę.