Szczyt NATO w Warszawie, który odbędzie się w czerwcu 2016 roku, będzie szczytem decyzyjnym - mówi generał NATO Heinrich Brauss w rozmowie z "Deutsche Welle". Polska oraz kraje bałtyckie powinny znaleźć się po nim bliżej swojego celu, którym jest osiągnięcie stacjonowania wojsk natowskich na ich terytorium.
Gen. Brauss odpowiada w kwaterze głównej NATO w Brukseli za politykę obronną i planowanie. "Podejmiemy decyzje, które wzmocnią i uwiarygodnią potencjał odstraszania wobec Rosji" - powiedział Brauss w rozmowie z "DW". Nie chciał jednak podawać żadnych szczegółów. Nic dziwnego: Niemcy to jeden z tych członków NATO, które są najbardziej przeciwne zdecydowanemu wzmacnianiu wschodniej flanki Sojuszu, ze względu na chęć utrzymania możliwie najlepszych relacji z Rosją.
"Polska posiada w porównaniu z krajami bałtyckimi o wiele więcej własnych wojsk" - ocenił Brauss, dodając, że "kraje bałtyckie są wyjątkowo wyeksponowane i na wschód od własnej granicy mają rosyjską armię".
Generał powiedział też, że NATO będzie sprawdzać w praktyce postanowienia z ostatniego szczytu, dotyczące między innymi utworzenia tzw. szpicy, a więc sił szybkiego reagowania. "Do szczytu w Warszawie Sojusz dokładnie przeanalizuje rozwijające się wojskowe i nuklearne zdolności Rosji, jej doktrynę operacyjną i strategię, program modernizacji, budżet obronny oraz działania wokół Kaliningradu, ale i na Kremlu" - zauważył Brauss.
kad
