Portal Fronda.pl: Minister Antoni Macierewicz zapowiedział dziś, że polska armia zostanie zwiększona przynajmniej o połowę, zarówno w wymiarze wojsk operacyjnych jak i Obrony Terytorialnej. Jak ocenia pan generał zasadność tego deklarowanego rozrostu armii?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Przede wszystkim potrzeba uzbrojenia wojsk operacyjnych. Bolączką polskiej armii są wojska operacyjne, które zostały mocno zredukowane za czasów ministra Bogdana Klicha. Są na zbyt niskim poziomie, by mówić o ich pełnej zdolności.

Czyli w pierwszym rzędzie nie powiększać liczebnie, ale dozbroić?

Potrzeba uzbrojenia także stanem osobowym, bo, tak jak powiedziałem, wojska operacyjne mają niski potencjał. Trzeba uzupełnić je stanem osobowym i nowoczesnym sprzętem. To stanowi o trzonie potencjału bojowego polskich Sił Zbrojnych.

Nie potrzeba więc wcale tak znaczącego zwiększenia liczebności wojsk, o jakim mówił minister Macierewicz?

Aby mieć oczekiwaną zdolność bojową wojska operacyjne powinny zostać powiększone na poziomie nie większym niż 10-15 tysięcy, maksymalnie 20 tysięcy.

Ta oczekiwana zdolność bojowa nie jest chyba jednak zbyt duża, skoro przed Rosjanami moglibyśmy bronić się zaledwie kilka dni?

Tak jest, wielokrotnie o tym mówiłem. W latach 2009-2012 dokonano głębokie redukcji potencjału operacyjnego. Ograniczono zdolność operacyjnego rozwinięcia. Wielkość, o której mówiłem wcześniej, jest konieczna do uzbrojenia potencjału bojowego wojsk operacyjnych. Bez tego wojska te nigdy nie osiągną zdolności do prowadzenia samodzielnych operacji.

Minister Macierewicz podkreślał też, że chce budować Obronę Terytorialną; wkrótce powstać mają trzy pierwsze jej brygady…

Ludzie z MON ogłaszają tyle koncepcji budowy Obrony Terytorialnej, że odnoszą wrażenie, iż tak naprawdę nie mają jednolitego pomysłu na OT. Słyszałem już nawet, że miałyby to być brygady uzbrojone w czołgi.

Rzeczywiście mówiło się o brygadach uzbrojonych w ciężki sprzęt, na wzór Gwardii Narodowej…

Po co uzbrajać tak brygady OT, skoro są wojska operacyjne? Należy raczej zwiększyć i wzmocnić wojska operacyjne. To mniejszy koszt niż budowanie nowych brygad. Odnoszę wrażenie, że nie ma w MON jednolitej koncepcji. Słyszę już o czwartej koncepcji OT. Ten brak pomysłu to problem, bo wojska OT powinny powstać.

W jakiej formie?

Wojska OT powinny być uzupełnieniem potencjału wojsk operacyjnych, tworząc zwarte, lekko uzbrojone, mobilne oddziały. Byłyby wykorzystywane przede wszystkim do walki w rejonach, w których użycie wojsk operacyjnych jest niecelowe. Brygady OT mogłyby hulać na przykład na Warmii i na Mazurach; to mogą być duże aglomeracje miejskie, kompleksy leśne, góry, wybrzeże morskie. To naturalne środowisko działania wojsk OT, które powinny zarazem stanowić integralną część polskich Sił Zbrojnych ujętą w jednolity system dowodzenia.

Te propozycje, które przedstawia MON, w tym kierunku w ogóle nie idą?

Powtarzam, mam wrażenie, że oni do końca nie wiedzą, co będą robić. Słyszałem o czterech koncepcjach. Można się zdezorientować.

Z poważnym komentarzem trzeba zatem poczekać na poważną propozycję.

Dokładnie tak. 

Dziękuję za rozmowę!