Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: W dniu dzisiejszym w mediach pojawiła się informacja o tym, że dwie pierwsze amerykańskie baterie Patriot są już w Polsce i są gotowe do użycia. Wielu specjalistów zwracało uwagę, że skuteczna obrona przeciwlotnicza w obecnej sytuacji jest nam szczególnie niezbędna. Czy jednak na tym koniec?

Gen. Roman Polko: To jest rzeczywiście bardzo dobry początek. One w porę zostały zamówione, chociaż oczywiście można było to zrobić zdecydowanie wcześniej. Polityka realizowana przez ministrów Klicha i Siemoniaka była jednak taka, że promowano tzw. „bezpieczną Europę w nowym świecie”. Co więcej likwidowano jednostki wojskowe, jak na przykład I Dywizję Lotnictwa Transportowego, a 36 pułk też okazał się dla nich niepotrzebny. Poza tym pozbywano się żołnierzy, którzy wracali z misji w Iraku czy Afganistanie i okazywało się, że nie ma dla nich etatów.

To tak patrząc z punktu widzenia naszych wewnętrznych spraw. Jeśli chodzi natomiast o modernizację, to na szumnych zapowiedziach przeskoku technologicznego zawsze się kończyło. W praktyce natomiast za poprzednich rządów zrealizowano bardzo niewiele.

Baterie Patriot w końcu przyszły, deficytów w armii jest wiele, ale powiedzmy sobie wyraźnie, że patrząc nawet przez pryzmat rocznicy NATO, to ta nasza armia jest zupełnie inna niż ta z minionej epoki i ten czas z pewnością nie został zmarnowany.

Tych pomysłów rozkładających nasze społeczeństwo i polską armię za czasów rządów PO-PSL było całkiem sporo. Patrząc na ich obecne programy i działania też niczego w nich chyba nie brakuje.

Rzeczywiście tych głosów pojawiało się sporo, nawet jednego generała obecnie mocno zaangażowanego w politykę. On mówił jeszcze całkiem niedawno, że stałe bazy NATO są nam niepotrzebne. To samo dotyczyło Wojsk Obrony Terytorialnej. A kiedy WOT już się pojawił, to mówiło się, że te jednostki powinny otrzymywać sprzęt z demobilu. Nie bardzo rozumiem, skąd się takie myślenie brało. Być może wynikało to z zazdrości, że z entuzjazmem tworzy się coś nowego. Obecna sytuacja pokazała jednak wyraźnie, że współcześni Polacy są wykształceni, są obyci technologicznie, są patriotami i jeżeli da im się sprzęt, to bez problemu można ich nauczyć, jak należ się nim posługiwać. A oni wkładają w to serce i pasję i stają się profesjonalistami, pomimo tego, że zawodowymi żołnierzami nie są.

A jak Pan Generał ocenia zamieszanie w związku z samolotami MiG-29 dla Ukrainy?

Najważniejsze w tym wszystkim w moim przekonaniu jest to, że relacje polsko – amerykańskie są bardzo dobre. Pokazuje to także bardzo wyraźnie wizyta pani wiceprezydent USA Kamali Harris w Polsce. Nie ma żadnych zgrzytów, na które zapewne liczył Władimir Putin i z pewnością cieszyłby się, gdy coś takiego miało miejsce.

Musimy sobie też zdawać sprawę, że toczy się także wojna informacyjna i pewnych rzeczy się nie mówi, a innym się zaprzecza itd. To bardzo dobrze, że NATO i Unia Europejska nie dają żadnej pożywki ruskiej, a nawet sowieckiej, propagandzie, która każdy wątpliwy element przekształcałaby na swoją korzyść, nie mówiąc już o tym, co świetnie zauważył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, że kiedy Rosja o coś zaczyna oskarżać Zachód i NATO, to dokładnie takie działania planuje, jak chociażby użycia broni chemicznej.

No właśnie o to chciałem zapytać. Czy Rosja jest w stanie zaatakować Ukrainę broną chemiczną, biologiczna czy też jądrową, kiedy w obecnej sytuacji cały świat już doskonale zdaje sobie sprawę z łgarstw jej polityków?

My najczęściej widzimy broń masowego rażenia jako rosyjską rakietę balistyczna wystrzeloną z okrętu podwodnego, która uderza w określone miejsce i niszczy pewien obszar całkowicie zrównując go z ziemią. Również Iskander może spowodować detonację jakiegoś ładunku jądrowego na dużej wysokości po to, żeby przerażać. Problem polega na tym, że katastrofę można wywołać na przykład unieszkodliwiając elektrownię, ale z użyciem amoniaku czy chloru albo innych niebezpiecznych materiałów trujących. Wyraźnie to już widać, że strategia Putina nie polega w obecnej sytuacji na szybkim rajdzie przez Ukrainę, żeby się Ukraińcy przestraszyli i poddali. On z całą pewnością na to liczył. On już widzi, że opór społeczny na Ukrainie, nawet na tych zajętych terenach, jest tak duży, że partyzantka czy działania nieregularne zniszczyłyby ostatecznie rosyjskich okupantów. Niestety widoczne są teraz działania w kierunku zmasowanego ludobójstwa i spalenia Ukrainy bez okupowania. I to jest przerażające.

Użycie chociażby broni próżniowej zakazane konwencjami międzynarodowymi już miało miejsce na Ukrainie. Rosja do tego się posunęła. To jest przerażające.

Jest też broń kasetowa, ładunki paliwowo-powietrzne czy też inne rodzaje broni. Ale równie przerażające jest odcinanie ludziom prądu i wody, kiedy mamy temperatury ujemne, co przecież na Ukrainie też zabija ludzi. Przez mrozy i z pragnienia ludzie tam umierają. Ale jeszcze bardziej bestialskie jest odmawianie korytarzy humanitarnych. Naprawdę mamy do czynienia z bezwzględnym ludobójstwem. Patrząc na Ławrowa czy innych, to ma się przed oczami takich samych zbrodniarzy jak hitlerowcy. Myślę, że za jakiś czas jego wypowiedzi w zestawieniu ze zdjęciami tragedii na Ukrainie posłużą do robienia takich zestawień. Oni mają tego pełną świadomość, a mimo to brną w to dalej. Tak naprawdę jednak i on i Putin są już skończeni, ponieważ w cywilizowanym świecie – i niewiele jest od tego wyjątków – nie sądzę, żeby ktoś chciał z nim już w ogóle rozmawiać. Nawet takie kraje jak Chiny, które wydają się Rosji kibicować, odwracają się już od nich.

Co warto jeszcze zauważyć, Rosja jest dostawcą broni m.in. dla Chin, które obecnie zapewne mają – mówiąc kolokwialnie – niemałą zagwozdkę, czy to co otrzymali jest sprawne i skuteczne, skoro taki gigant z ogromną przewagą nie był i nie jest w stanie zająć, wydawałoby się dużo słabszej Ukrainy.

Mówiło się przecież o godzinach czy dniach, kiedy Ukraina miała zostać przez Rosję podbita całkowicie. Okazuje się jednak, że mamy już kolejny tydzień tej wojny, niestety obecnie wyniszczającej naród ukraiński i to jest przerażające. Rosja nie ma przewagi, a wręcz już ją straciła.

Jeśli chodzi natomiast o Chiny, to te dobre relacje pomiędzy tymi krajami zawsze polegały na interesach. Obecnie jest tak samo i Chiny będą chciały wyciągnąć z tej sytuacji przede wszystkim większą korzyść dla siebie.

Czy dojdzie do puczu pałacowego na Kremlu?

Putin po pierwsze zadbał o to, tak jak każdy dobry szef mafii, żeby wszystkich zainteresowanych wciągnąć i umoczyć w ten swój ludobójczy proceder. Po drugie, już w czasie Covidu tamte systemy bezpieczeństwa były tak włączone, że dotarcie do niego było porażająco trudne. I wreszcie po trzecie, wprost niebywała jest indoktrynacja rosyjskiego społeczeństwa i sposób myślenia tamtych ludzi. To wszystko wymyka się z tych standardów, które my uważamy za normalne. Bardzo mocno taki sposób myślenia obrazuje rozmowa rosyjskiego żołnierza schwytanego do ukraińskiej niewoli z jego matką. On mówi do niej, że na Ukrainie zabijają ludzi i bombardują szpitale. Ona natomiast pyta go, czy silnik mu się w czołgu zepsuł i czy przyjdą go wyzwolić. To jest myślenie całkowicie ukierunkowane na odrzucanie faktów. To nie jest tak, że Rosjanie zupełnie nie mają dostępu do wolnych mediów. My przecież w szkole oficerskiej w czasach komunizmu słuchaliśmy Głosu Ameryki czy Wolnej Europy, a tam nie ma takiej woli czy chęci, żeby być wolnym. Myśli się schematami, które propaguje oficjalna propaganda i to im pasuje, a inną, prawdziwą, rzeczywistość odrzucają.

W zasadzie można powiedzieć, że mamy taką Koreę Północną, tylko niestety o wiele większą i dużo bliżej nas, co jest naprawdę niepokojące. I ten kraj szantażuje świat jakimiś morderczymi działaniami.

Pozytywne jest jednak to, że ci oligarchowie, którzy utrzymują Putina u władzy, czy też ministrowie Szojgu i Gierasimow, mają przecież rodziny i dzieci, które są wyedukowane i mądre i może ktoś im w końcu przemówi do rozsądku, ponieważ scenariusz zbiorowego samobójstwa razem z Putinem jest mało prawdopodobny.

Uprzejmie dziękuję za rozmowę