Po zabójstwie tasakiem brytyjskiego żołnierza dowództwo Sił Zbrojnych Wielkiej Brytanii wydało rozporządzenie, zakazujące wojskowym pojawiania się w mundurach w miejscach publicznych...

Tak? Jestem tym zaskoczony, bo jest to takie poddawanie się już na starcie! Myślę, że i sami brytyjscy żołnierze są oburzeni taką decyzją. Sugestia, czy zarządzenie, aby nie chodzić w mundurach jest poniżej krytyki. Kiedy pracowałem w BBN chcieliśmy właśnie zachęcać żołnierzy czy funkcjonariuszy służb mundurowych do tego, aby chodzili w mundurach.

Dlaczego?

To daje innym ludziom poczucie bezpieczeństwa. Jest to też podkreślenie prestiżu. Na polskiej ulicy mundur jest dobrze widziany. Obliguje również do pewnych zachowań. To buduje więź. A teraz każdy brytyjski żołnierz ma mieć cywilnego ochroniarza? Nie rozumiem tej decyzji. To absurd.

Jak pan patrzy na działanie terrorystyczne muzułmańskich środowisk radykalnych w Londynie, w Europie?

Al Kaida to nie jest organizacja, która ma strukturę. Jest to sieć. Jest tam przekazywana idea. Może nawet niepotrzebnie tak nagłaśniana przez media. Zamachowcowi w Londynie może nie udało się życie i chciał pokazać w ten sposób, że jest „kimś”, udowodnić, że jest coś wart, że walczy o szczytne cele. Jest to ofensywa i niestety trzeba nauczyć się z tym żyć.

W jaką stronę te ataki mogą zmierzać? Jak my mamy z nimi żyć?

My myślimy o tym schematycznie i w przewidywalny sposób. Jak terroryści uderzyli na lotniska, to jest pilnowanie lotnisk, jak na maraton w Bostonie, to imprez sportowych, a były głosy, że może nawet ich zakazać. Nie można się dać zwariować bo niedługo przed wejściem do kościoła wszyscy będą przeszukiwani. Świat muzułmański nie potrafi się do końca odnaleźć w Europie. Trzeba usiąść do stołu Europejczycy z Amerykanami i pomyśleć wspólnie co dalej, aby przestać się nawzajem bać i nauczyć się żyć. Zamachy terrorystyczne będą się jednak powtarzały.

 

Zastanawiająca była postawa mordercy brytyjskiego żołnierza w Londynie, który chodził z tasakiem po ulicy i wypowiadał się do kamery, tak jakby nic się nie stało. Był swego rodzaju celebrytą, dumnym z tego co zrobił.

 

To nie jest jednak nic nowego. Tak działali Asasyni, którzy byli u podstaw terroryzmu. Patologiczny morderca, który był kiedyś potępiany, dziś może udzielić wywiadu machając maczetą. Dla społeczności islamskiej - w swoim mniemaniu - stanie się bohaterem. Nie będzie już anonimowy, będzie „kimś”. To jest takie myślenie. Świat o nim mówi, ma rozgłos. Nie czuje się jako pospolity bandyta, ale ktoś wielki.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski