- Działamy prewencyjnie. Jeżeli widzimy, że ktoś chce przekroczyć rzekę Bug, już pokazujemy, że jesteśmy po drugiej stronie. Zniechęcamy, by ktoś nie podejmował bezsensownej próby przepłynięcia rzeki wpław. Ci ludzie chcą przekroczyć granicę w sposób niezauważalny. Kiedy pokazujemy, że ich widzimy, skutecznie odstraszamy - powiedział w rozmowie z telewizją internetową wpolsce.pl gen. dywizji Jarosław Gromadziński, dowódca 18. Zmechanizowanej Dywizji Wojska Polskiego.

W jego ocenie przyjęta przez Polskę strategia odstraszania przeciwnika na wschodzie jest skuteczna.

- Nie było dużej jednostki od Warszawy na wschód do granicy z Białorusią. Budujemy siły, sprzęt, potencjał. Żeby go równoważyć, przeciwnik także musi budować. Póki następuje sukcesywne zwiększanie sił na ścianie wschodniej, działa polityka odstraszania. Wojna przestaje być opłacalna. Ten kierunek powoduje, że możemy czuć się bezpiecznie - mówił.

Gromadziński odniósł się także do pojęcia wojny hybrydowej, które jest wszechobecne w polskich mediach.

- Wszędzie w mediach króluje sformułowanie „wojna hybrydowa”. To działania poniżej progu wojny. To pojęcie jest bardziej adekwatne. Żyjemy dziś w permanentnej wojnie informacyjnej. Dezinformacja i fake newsy jest częstym oddziaływaniem w naszej przestrzeni przez przeciwnika. Działania białoruskie są ukierunkowane na destabilizację naszego kraju i Unii Europejskiej. Ta masowa imigracja wymuszona przez Białoruś prowadzi do tego, że nasza granica jest w zagrożeniu - ocenił.

- Mamy tam zaangażowanych już ponad 1500 żołnierzy. Działamy na średnio ok. 150 posterunków obserwacyjnych. Mamy najnowszą noktowizję, termowizję, aby przeciwdziałać próbom przekroczenia granicy. Jesteśmy wspierani także przez bezzałogowce. Wspierają nas także śmigłowce. Obserwacja z powietrza jest dzisiaj główną naszą domeną - gen. Gromadziński ocenił możliwości i działania dowodzonej przez siebie dywizji.

Odniósł się także do przyjętej strategii demonstrowania siły i obecności po polskiej stronie granicy.

- Zmieniliśmy taktykę. Teraz prezentujemy działania show of force. Prezentujemy działania aktywne pokazujące stronie przeciwnej, że jesteśmy aktywni i gotowi do działania. Patrole i siły reagowania są rozmieszczone na terenie całego odcinka nadbużańskiego granicy. I na naszym terenie nielegalna przekraczalność granicy spada - wskazał.

- Działamy prewencyjnie. Jeżeli widzimy, że ktoś chce przekroczyć rzekę Bug, już pokazujemy, że jesteśmy po drugiej stronie. Zniechęcamy, by ktoś nie podejmował bezsensownej próby przepłynięcia rzeki wpław. Ci ludzie chcą przekroczyć granicę w sposób niezauważalny. Kiedy pokazujemy, że ich widzimy, skutecznie odstraszamy - dodał.

Opisał także działania żołnierzy białoruskich, którzy starają się oddziaływać na psychikę polskich jednostek, odtwarzając nagrania płaczu dziecka z rozstawionych na granicy głośników. 

- Podjeżdżają ze sprzętem nagłaśniającym i grają płacz dziecka, krzyki. My to słyszymy i nagrywamy. Aby uniknąć prowokacji, wszystko to archiwizujemy. To jest na pewno stresogenne dla żołnierzy, dlatego prowadzimy częstą zmianę żołnierzy. To są ciężkie działania, ale jesteśmy przygotowani. Są szkoleni, sprawdzają się znakomicie - wskazał.

- Bolą mnie ataki na żołnierzy. My jesteśmy powołani do obrony granic i terytorium RP i to wykonujemy. Zawsze stanę po stronie żołnierzy. Duże podziękowania należą się także rodzinom żołnierzy. To oni wspierają ich na co dzień. Wspieramy się wzajemnie - podsumował.

jkg/wpolityce