- Proponowane zmiany są ważne, ale w praktyce tylko kosmetyczne, dotyczą bowiem doprecyzowania przepisów i nie mają nic wspólnego z polityczną poprawnością, którą w Polsce tak wielu pogardza - mówił przedstawiając projekt Ruchu Palikota poseł tej partii Robert Biedroń. - zmian powinni obawiać się tylko ci, którzy używają retoryki nienawiści – perorował poseł. Zapomniał jednak dodać, że o tym, co jest nienawiścią decydować będą działacze gejowscy, dla których agresją jest nawet – dość oczywiste stwierdzenie – że homoseksualizm nie jest ani społeczną, ani biologiczną normą.



Ostro na ten postulat odpowiedziało Prawo i Sprawiedliwość, które złożyło wniosek o odrzucenie propozycji w pierwszym czytaniu. - Język prawny nie powinien być zaśmiecany zwrotami z gejowskiego slangu lub pseudonaukowymi określeniami form aktywności seksualnej. Takie sformułowania jak "mowa nienawiści" i "orientacja seksualna", to bełkot i lewicowa nowomowa - mówił Stanisław Pięta (PiS). - Gejowski faszyzm, który państwo proponujecie, nie przejdzie - dodał poseł PiS. .



I od razu spotkał się z ostrą reprymendą wicemarszałka Sejmu Cezarego Grabarczyka. - Informuję pana posła, że skieruję sprawę do komisji etyki - powiedział po wystąpieniu Pięty prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu.



PiS został wsparty przez Solidarną Polskę. - Mamy do czynienia z kolejną odsłoną igrzysk na lewicy, dwa lewicowe kluby będą się licytowały, który jest bardziej wrażliwy i dba o prawa homoseksualistów - mówił Bartosz Kownacki (SP). Jednak PO i PSL opowiedziało się za dalszymi pracami nad projektami, choć ministerstwo sprawiedliwości jasno wskazało, że część z pojęć jest wysoce nieprecyzyjna i dlatego oceniło projekty negatywnie.



TPT/Dziennik.pl