Płk Szeląg widział, jak z wraku samolotu wydobyto książkę. . Zastrzegł jednak, że nie ma pewności, iż był to właśnie ten dokument. – Mam wrażenie, że była to właśnie książka serwisowa – powiedział płk Szeląg. – Na ostatniej stronie była notatka z 9 kwietnia dotycząca zderzenia maszyny z ptakiem. Według niego książka była w dobrym stanie, choć ostatnia jej kartka była do połowy spalona.
Wśród akt przywiezionych przez prokuratura Parulskiego są za to dokumenty, którymi polscy śledczy dysponują już od kwietnia. To m.in. protokoły przesłuchań kontrolerów lotów oraz zeznania świadków katastrofy. Polscy prokuratorzy wciąż czekają na zgodę Rosjan na przesłuchanie obywateli rosyjskich. Będą oni chcieli m.in. jeszcze raz przesłuchać osoby, które były w wieży kontroli lotów smoleńskiego lotniska.
maj/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

