Chodzi o tekst Wojciecha Mazowieckiego: "Dla osób zdecydowanych wybór nie jest trudny. Jesteś zwolennikiem PiS, maszerujesz do urny. Wolisz PO, bojkotujesz. Iść czy nie iść na referendum. Prosty wybór".
Mazowiecki pisze dalej: „Dyskusja o narzędziach demokracji nie może przysłonić najważniejszego – o co w tym referendum chodzi i do czego ja chcę się przyczynić? Nie dajmy sobie wmówić, że dla dobrego obyczaju mamy postępować wbrew naszym politycznym wyborom. Albo że wybierając zgodnie z naszą kalkulacją, zachowujemy się biernie, jak ci, którym wszystko jest obojętne.”
Tymczasem zapisy uchwały PKW brzmią:
W okresie referendum nie można prezentować opinii oraz informacji, które mogłyby wywierać wpływ na osoby uprawnione do udziału w referendum zarówno co do głosowania w określony sposób, jak również co do ich udziału lub niewzięcia udziału w głosowaniu. W opinii Państwowej Komisji Wyborczej w okresie ciszy referendalnej niedopuszczalne jest:
1) informowanie o frekwencji w trakcie głosowania,
2) zachęcanie lub zniechęcanie do wzięcia udziału w głosowania,
3) prezentowanie wypowiedzi osób głosujących, w których zachęcają one do wzięcia udziału w głosowaniu,
4) prezentowanie wypowiedzi, w tym archiwalnych, osób opowiadających się za udziałem w referendum lub nawołujących do niebrania udziału w referendum,
5) informowanie o genezie referendum, w tym o zarzutach stawianych przez inicjatora referendum, jak również odpowiedzi na stawiane zarzuty.
Jak to więc jest?
ToR/niezalezna.pl
