Budowaniu nastroju grozy ma służyć porównanie umiarkowanego konserwatysty Królikowskiego do islamskich fanatyków. - W Polsce, na razie, obowiązuje konstytucyjny zakaz dyskryminowania ze względu na wyznanie, zatem na stanowiskach państwowych i w administracji publicznej mają jednakowe prawo funkcjonować i pracować katolicy, muzułmanie czy żydzi. Nie oznacza to jednak, że nie wolno protestować i przeciwdziałać, gdyby któryś z nich dążył do zaprowadzenia szariatu lub prawa halachicznego, zmierzał do ustanowienia zakazu sprzedaży alkoholu i wieprzowiny, prowadzenia handlu w szabat czy przebywania kobiet w miejscach publicznych z odsłoniętymi włosami, modyfikacji kodeksu cywilnego w celu ograniczenia prawa kobiet do składania pozwów rozwodowych lub karania za pozamałżeńską ciążę – straszy Majcherek.

Królikowski nigdzie takich postulatów nie zgłaszał. Ale to przecież nic nie znaczy, bo fundamentaliści chcą (przynajmniej w mrocznych myślach Majcherka) zgłaszać inne postulaty. - Tymczasem analogiczne co do kategorii zakazy, nakazy i regulacje chcą w Polsce wprowadzić fundamentaliści katoliccy. Jeśli z dezaprobatą odnosimy się do forsowania reguł ortodoksyjnego islamu w niektórych krajach europejskich (nie mówiąc o bliskowschodnich), to nie ma powodu do aprobowania podobnych zapędów ze strony ortodoksyjnych katolików w Polsce. Jeśli ktoś uważa, że wpływ fundamentalizmu islamskiego czy judaistycznego na kształt prawa polskiego jest niedopuszczalny, zaś wpływ fundamentalizmu katolickiego dopuszczalny, to właśnie sprzeniewierza się zasadzie równego traktowania wszystkich wyznań i neutralności państwa w kwestiach religijnych. Fundamentalizm religijny jest tak samo nie do zaakceptowania w roli wyznacznika reguł prawa stanowionego, bez względu na wyznaniową odmianę tego fundamentalizmu – oznajmia Majcherek.

- Regulacje prawne wynikające z nakazów i zakazów formułowanych przez fundamentalistyczne kręgi Kościoła katolickiego są forsowane przez liczne środowiska i ugrupowania polityczne. Po ich dojściu do władzy można się spodziewać prób narzucenia zakazu handlu w niedziele, aborcji, zapłodnień in vitro, edukacji seksualnej i równościowej, studiów genderowych na publicznych uczelniach, a być może rozwodów, nauczania ewolucjonizmu czy etyki niezależnej. Gra wstępna zmierzająca w tym kierunku już się toczy, a wiceminister Królikowski jest jej uczestnikiem pierwszoplanowym – oznajmia Majcherek. A ja nie mogę nie zauważyć, że zakaz handlu w Niedzielę obowiązuje w laickiej Francji, a nikt nigdzie nie postuluje w Polsce zakazu nauczania ewolucjonizmu. To postulat amerykański. Co zaś do aborcji, to oczywiście powinno się jej zakazać, tak jak powinno zakazać się zabijania każdego człowieka.

Argumentacja zatem dość kiepska. Ale też nie ma co udawać, że o argumenty tu chodzi. Cel Majcherka jest inny: utrwalić w umysłach czytelników „Gazety Wyborczej” zbitkę katolik-fundamentalista-terrorysta. I przekonać, że zakaz zabijania ma cokolwiek wspólnego z szariatem.

TPT/Wyborcza.pl