Zarzewiem konfliktu stały się kontrowersje wokół rzekomo zorganizowanych przez KPH warsztatów. W 2005 roku w miejscowości Rycerka miały się odbyć kilkudniowe zajęcia "Do we need gender?" o tożsamości kulturowej płci. Według niektórych źródeł, warsztaty wcale się nie odbyły, a dotacja ze środków publicznych została zdefraudowana. W związku z tym w kolejnym roku organizacja nie otrzymała dofinansowania.

Na alarm uderzyła "Gazeta Wyborcza" ("Górale: czemu ten Giertych nie lubi homoseksualistów?" - artykuł z 14 sierpnia 2006 r.) przypisując prawicowemu rządowi homofobię i tłumienie pożytecznych inicjatyw. Autorki tekstu zacytowały anonimowych górali, którzy ubolewali nad faktem, iż sympatyczni turyści nie przyjadą, ani nie zostawią pieniędzy w sklepach i gospodach. Gdy jednak do Rycerki udali się dziennikarze "Najwyższego Czasu!", okazało się, że warsztatów prawdopodobnie w ogóle nie było - miejscowi nie słyszeli nic o takiej imprezie. W dodatku o homoseksualistach wypowiadali się niezbyt pochlebnie a pod poglądami podpisywali się nazwiskiem. Publicysta "NCz!" Dariusz Kos zasugerował, że artykuł w "Gazecie" został wymyślony tak samo, jak wcześniej impreza KPH.

Informację o negatywnym wyniku wizytacji MEN na warsztatach w 2005 roku powielał wielokrotnie gejowski portal "Gaylife".
Miażdżąca krytyka działań Roberta Biedronia oraz jego organizacji, w tym również nawoływanie do nieprzekazywania 1% podatku na organizację pożytku publicznego, jaką jest KPH, doprowadziło do otwartej wojny. Portal zarzuca Biedroniowi "bierność i kumoterstwo" oraz koniunkturalizm polityczny Biedronia. KPH nie pozostała dłużna - pozwała redakcję "Gaylife" domagając się sprostowania i odszkodowania.

JTB

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »