Zdaniem krytyków książki, laureat nagrody Pulitzera Joseph Lelyveld, w biografii sugeruje, że Gandhi miał seksualny związek z Hermanem Kallenbachem. Niemieckiego architekta Gandhi poznał podczas swego pobytu w Afryce Południowej. Opis tej znajomości ma – zdaniem recenzentów - sugerować, że Gandhi i Kallenbach byli kochankami. Inny fragment został zinterpretowany, jako dowód na rasizm legendarnego przywódcy Indii. Lelyveld przytacza w książce słowa Hindusa na temat czarnych mieszkańców Afryki, które mają być rasistowskie.

Autor usprawiedliwia jednak Gandhiego. Przypomina, że przebywał on w Afryce w czasach apartheidu. Mówi, że może faktycznie Gandhi nie chciał dostrzec dyskryminacji Afrykanów, jednocześnie walcząc o prawa Hindusów, ale to nie czyni go rasistą.

Lelyveld uważa, że oskarżanie go o pisanie o biseksualizmie Gandhiego to bzdura. Zaznacza, że jest przekonany, iż ojciec niepodległych Indii żył w celibacie. I przypomina, że korespondencja między Gandhim i Kallenbachem, na podstawie której w dużej mierze się opierał, jest od dawna znana i była już publikowana.

Zdaniem amerykańskiego pisarza, atak na jego książkę to nadinterpretacja recenzentów. - Napisał to, co uważał, że znalazł w mojej książce, i nazwał Gandhiego biseksualistą, słowem, które w ogóle nie pojawia się w mojej książce, i rasistą, słowem, które pojawia się w książce raz, i to nie w odniesieniu do charakteru Gandhiego, ale do jednego zdania, którego Gandhi użył dwa czy trzy razy – tak Lelyveld pisze o krytyku jego książki. - Teraz pytają mnie, dlaczego nazywam Gandhiego biseksualistą, czego nie zrobiłem, i dlaczego nazywam go rasistą, czego także nie zrobiłem. Bardzo ciężko się bronić w takiej sytuacji - żali się.

Jednak swoim tłumaczeniem nie przekonał Hindusów. Władze Gudżaratu zakazały dystrybucji książki. Niewykluczone, że w ich ślady pójdą inne stany Indii. Szef władz stanowych Gudżaratu nazwał książkę Lelyvelda "perwersyjną z natury".

żar/Tvn24.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »