03.11.15, 17:55

Gadowski dla Fronda.pl: Wokół Ruchu Narodowego jest wiele znaków zapytania

Portal Fronda.pl: Porozmawiajmy o Ruchu Narodowym. W przeszłości sugerował pan, że wokół tego środowiska może pracować rosyjska agentura. Dziś, wraz z wejściem szeregu działaczy RN do Sejmu, kwestia ta nabiera szczególnej ostrości. Jakie konkretnie wątpliwości ma pan wobec czystości intencji RN?

Witold Gadowski: Na początku muszę zaznaczyć, że gdyby podnosić takie wątpliwości co do Ruchu Narodowego in gremio, to byłoby to wyrządzanie wielu ludziom krzywdy. 90 procent działaczy tego ruchu to ludzie ideowi. Moją uwagę zwraca jednak wiele rzeczy. To na przykład obecność pana Zbigniewa Stonogi w czasie wystąpień takich polityków RN, jak Artur Zawisza, podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości. Stonoga to człowiek wyjątkowo podejrzany. Wprowadzanie go w takie gremia musi budzić wątpliwości.

Oczywiście, Ruch Narodowy od samego początku dzielił się na kilka środowisk. Jedno z nich było związane z Bolesławem Tejkowskim, byłym członkiem PZPR, człowiekiem ewidentnie uwikłanym w powiązanie ze starym systemem. Z tego ruchu wyrastali potem tacy ludzie, jak pan Bohdan Poręba czy pan Janusz Bryczkowski, ludzie bez cienia wątpliwości powiązani ze służbami specjalnymi ancien regime’u.

Trzeba też zadać pytanie o rodzinę Giertychów, która usiłowała kiedyś zmajoryzować Młodzież Wszechpolską i środowiska narodowe. Jak wiadomo, wobec dziadka, Jędrzeja, były podejrzenia o wielką uległość wobec władz PZPR. Ojciec był w radzie konsultacyjnej przy generale Jaruzelskim. Syn z kolei działał w sztabach wyborczych generała Tadeusza Wileckiego.

Wspomina pan o Stonodze. Wkrótce po wyborach prezydenckich widzieliśmy wspólne nagranie panów Stonogi i Grzegorza Brauna, który sugerowali możliwość politycznej współpracy. Poglądy Brauna sytuują go blisko RN. Jak ocenia pan tę postać w kontekście wpływów rosyjskich?

Nie mam żadnych podejrzeń co do Grzegorza Brauna. Uważam, że ma dobre intencje. Nie dostaje mu natomiast zmysłu strategii i taktyki, ponosi więc kolejne klęski. Pan Stonoga to, jak mówiłem, typ spod ciemnej gwiazdy. Współpraca z nim czy w ogóle zbliżanie się do niego jest kompromitujące samo w sobie i budzi największe wątpliwości.

Rozmowy Brauna ze Stonogą zrzuca pan jednak tylko na karb braku „zmysłu strategii” Brauna?

Mam nadzieję, że Grzegorz Braun nie miał właściwego rozeznania.

Wróćmy do Ruchu Narodowego. Jak ocenia pan poglądy głoszone przez Ruch Narodowy? Można interpretować je jako korzystne dla Moskwy?

Jest tam niekiedy myślenie trochę schematyczne. Jak wiadomo, Roman Dmowski stawiał na Rosję. Był to jednak zupełnie inny czas i inny kontekst historyczny. Mechaniczne transponowanie jego idei na współczesną rzeczywistość jest błędem. To jest inna Rosja, inna Europa, zupełnie inna sytuacja Polski. Dlatego ci, którzy traktują idee Romana Dmowskiego literalnie, nie tylko popełniają błąd, ale – siłą rzeczy – sytuują się po stronie rosyjskich wpływów.

Spośród tych działaczy Ruchu Narodowego, którzy dostali się do Sejmu, najbardziej znany jest Robert Winnicki. Ma pan wobec niego jakieś wątpliwości?

Trudno powiedzieć coś więcej oprócz tego, że pan Winnicki był bardzo blisko związany z panem Ryszardem Oparą, człowiekiem, który ukończył Wojskową Akademię Medyczną w czasach PRL. Poza tym, to młody polityk. Jego wypowiedzi są niekonsekwentne. Znany stał się z jakiegoś ekscesu na zjeździe organizowanym przez pana Kobylańskiego… i tyle. To człowiek jak na razie właściwie bez żadnego realnego dorobku.

Czy w kontekście środowisk, o których mówił pan wcześniej, wejście działaczy RN do Sejmu jest dla polskiej polityki problemem?

Jako największy stronnik Rosji w polskim życiu publicznym dał się poznać, oczywiście, pan Mateusz Piskorski. Choć wywodzi się on ze środowiska Samoobrony, to skupili się wokół niego także ludzie z Ruchu Narodowego. W pewnym momencie blisko Piskorskiego był też pan Sylwester Chruszcz, który dostał się teraz do Sejmu. Zwrócił na to uwagę, bo są to ewidentne powiązania. W środowisku RN jest też publicysta ekonomiczny, dr Marian Szołucha, który udowadniał kiedyś, że białoruska gospodarka rozwija się znakomicie… Agenturę wpływu bardzo trudno wychwycić. Można tylko opisywać przejawy jej działalności, czasem się myląc.

Na koniec o prezydencie Andrzeju Dudzie. Prezydent został zaproszony na tegoroczny Marsz Niepodległości w Warszawie. Czy powinien pańskim zdaniem przyjąć zaproszenie, czy nie?

Powinien wysłać na Marsz Niepodległości ciepły list, a samemu mieć dużo innych zajęć. A prezydent ma przecież dużo innych zajęć… Niekoniecznie musi w tym uczestniczyć. Chcę też zwrócić uwagę, że Andrzej Duda zawsze chodził w naszym Marszu Niepodległości, w Krakowie. W prawdziwym Marszu Niepodległości, który trwa niezmiennie od czasów PRL. Ten warszawski marsz ma krótką historię i został właściwie ukradziony Krakowowi. Główne uroczystości zawsze odbywały się w Krakowie i w nich właśnie uczestniczył zawsze Andrzej Duda. Chodziliśmy na ten Marsz razem. Myślę, że także w tym roku pan prezydent będzie w Krakowie.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

anonim2015.11.3 8:33
Grzegorz Braun podobnie jak ś.p. Poręba nakręcił dobre filmy (pierwszy - dokumentalne, drugi zaś - fabularne). Jako reżyser powinien mieć zatem świadomość, że aktorzy odgrywają pewne role, które wyznaczył im scenariusz. Dotyczy to zresztą wszystkich i niejednego scenariusza (nie tylko tego "pisanego cyrylicą"). Kiedy zaś wreszcie zaczniemy realizować nasz - polski scenariusz ?
anonim2015.11.3 8:36
a jakieś fakty? Winnicki związany z Oparą. W jaki sposób i kiedy? Szereg działaczy RN dostało się do Sejmu. Szereg, czyli dokładnie dziewięciu, na dodatek zawdzięczają to wyborcom a nie Putinowi. Dmowski stawiał na Rosję, więc w domyśle jest rusofile i wszyscy jego polityczni potomkowie również. Dmowski stawiał na Rosję, gdyż oceniał ją kulturowo znacznie niżej niż Rzeszę Niemiecką (przełom wieku XIX i XX). I jako słabszą uważał ją za lepszego alianta przeciw Niemcom niż na odwrót. Zdawał bowiem sobie sprawę, że powstająca po latach rozbiorów Rzeczpospolita nie może walczyć na dwa fronty lecz musi wybrać sobie sojusznika do starcia z silniejszym zaborcą. A tak w ogóle prosiłbym o skierowanie swojej zatroskanej uwagi na partię rządzącą w przyszłym Sejmie. Ona wprowadziła tam 235 posłów i nie są to same dziewice orleańskie, co już doświadczenia minionych lat pokazały. Może coś o p. Adamie Lipińskim, koledze z Wrocławia p. Schetyny?
anonim2015.11.3 9:37
Swego czasu spotkał się, kiedyś rozmawiał - rzeczywiście znaki zapytania godne alarmu. Ale to flądra, która potrafi na takich "podstawach" albo i bez podstaw wręcz ferować "wyroki". "Łapaj złodzieja". Na tym portalu publikuje się postulat (jak na razie z pewnym dystansem) aby premier państwa położonego w okupowanej Palestynie został przywódca Europy. A pan Gadowski znany jest także z tego, że ewidentne dowody na to, że wiadome lobby miesza przy "uchodźcach" skwitował mniej więcej w tym "stylu", że antysemici będą w tym widzieć machinacje niewymownych. Czujność nigdy nie zaszkodzi ale warto wiedzieć kto próbuje zasiać nieufność ...
anonim2015.11.3 10:14
Chyba coś się nie udało... Fronda robi wywiad z panem Gadowskim, wypytuje się o każdego, pod każdym kontem, byle tylko usłyszeć jakąś kondemnatę - a tu nic. Jeśli największy zarzut jaki istnieje wobec Ruchu Narodowego to powiązania z Giertychami, którzy się od tegoż Ruchu zupełnie odcięli odkąd Roman Giertych zaczął się płaszczyć przed Platformą - no, to znaczy że są czyści. Ale swoją drogą, widać że to boli, oj, boli... tyle było przed wyborami szczucia, i ujadania, a ten Ruch i tak się dostał do Sejmu, i tak odebrał PiSowi głosy. Trzeba dalej niszczyć, żeby się nie powtórzyło, prawda? A największą ironią w tym wszystkim jest to, że PiS bynajmniej nie stracił głosów względem ani Ruchu Narodowego, ani szerzej pojętego Kukiza. Ja na przykład głosowałem na kandydata RN - ale przecież nigdy nie głosowałem na PiS, i głosować nie będę.
anonim2015.11.3 10:41
Tak jak wokół pelikanów. Same pelikany sa znakiem zapytania.
anonim2015.11.3 12:05
Jeśli ktoś pisze że Pan Bolesław Tejkowski był związany z ruchem narodowym w Polsce, ten pisze bzdury!!!. Narodowcy już od początku lat 90 uważali go za osobe agenturalną. Zresztą nawiasem mówiąc jest to osobna bardzo wyksztaszłcona ale i nie groźna skupiająca wokół siebie małe grono zwolenników. Tejkowskiemu bliżej do przedwojennej Zadrugi niż do Endecji.
anonim2015.11.3 23:35
"Prawdziwy marsz niepodległości"... Nie zagalopowałeś się chłopie aby?! Przy okazji: ile czasu musi minąć lub jakie warunki musi spełnić obrządek, by mógł stać się naszą, polską tradycją?