Benedykt XVI parę dni temu oświadczył, że "tu na pewno nie chodzi o morderstwo polityczne, religijne". Był to jeden z pierwszych komentarzy wydanych przez Watykan, który teraz najprawdopodobniej trzeba będzie zweryfikować.

Pierwotną wersję, według której młody morderca miał być psychicznie chorym szaleńcem, zaczyna kwestionować coraz więcej włoskich komentatorów. Agencja prasowa AsiaNews zwraca uwagę na poprzednie zabójstwa duchowieństwa i wiernych, do których doszło na terenie Turcji. Przypomina, że przy każdej sprawie podawano tę samą przyczynę, jaką miał być atak niezrównoważonego psychicznie szaleńca. Tym razem zabito jednego z głównych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Turcji.

Hipotezą coraz częściej wysuwaną przez włoskie media jest właśnie fundamentalistyczny, poparty okrucieństwem, wątek zbrodni, której dopuścił się 26-letni zabójca Murat Altun. Według przeprowadzonych badań psychologicznych był on zdrowym człowiekiem. Zadał on biskupowi Padovese 23 ciosy nożem i na końcu poderżnął gardło. Lekarze przeprowadzający sekcję zwłok tylko potwierdzili brutalność czynu, wspominając, że najwięcej ciosów zostało zadanych w serce.

Przeprowadzona została także rekonstrukcja wydarzeń, według których biskup został najpierw zasztyletowany, jednakże ostatkiem sił zdążył wyjść na zewnątrz domu i wołać o pomoc. Tam dopadł go znowu Murat, który wskakując na dach zaczął wołać: "Zabiłem wielkiego szatana. Allah Akbar!". Potwierdza to ideę zabójstwa, pokazując, że był to czyn rytualny, który dokładanie odzwierciedla się w fundamentalistycznym świecie: zabicie niewiernego, eliminacja chrześcijanina z terytorium Turcji. Cała sprawa jest tym bardziej przejmująca, że ten młody człowiek był przez parę lat kierowcą biskupa Luigiego Padovese. Człowiekiem zaufanym, który dziś bez zawahania opisuje detale zbrodni.

Biskup już dziś nazywany jest męczennikiem swoich czasów. Omawiana zbrodnia jest dla Kościoła katolickiego przejmującym i nie zrozumiałym aktem, bo Padovese był wielkim przyjacielem Turcji. Człowiekiem oddanym miejscu, na które został posłany. Dążącym do pokoju i dialogu międzyreligijnego. Świat, ale przede wszystkim Bliski Wschód ma dziś potrzebę ludzi pokoju, niosących nadzieję i miłosierdzie, a nie tak licznych teraz podżegaczy.

- Tego barbarzyńskiego, absurdalnego i okrutnego aktu, prawdziwej śmierci męczennika, nie da się brać na logikę, szukać wytłumaczenia. Trzeba na to wydarzenie patrzeć z miłością – mówił jeden z włoskich arcybiskupów. Jak mówi Watykan, odbieranie tej zbrodni przez pryzmat motywu religijno-politycznego, doprowadzi nas tylko do spirali zła i zamknięcia się na dialog. Chrystus wezwał do miłowania nieprzyjaciół, do wybaczania oprawcom a nie do nienawiści. Życie chrześcijanina jest dawaniem świadectwa aż do śmierci.

W całej tej sprawie nie brakuje oczywiście głosów polityków, z których część jest pod wielkim wrażeniem odwagi, jaką reprezentują włoskie media w mówieniu prawdy o rzeczywistym motywie, jakim kierował się zabójca. Ministerstwo Sprawiedliwości w Turcji potępiło zbrodnię i obiecało przedstawiać wszystkie fakty z toczącego się śledztwa. Jak podaje AsiaNews zbrodnia, pomimo pojawiających się w tej całej sprawie spekulacji, powinna być ukazywana w prawdziwym świetle, a nie chowana w obawie przed krytyką i dyskusją, jaka może się rozwinąć.

Wczoraj w Turcji rozpoczęły się pierwsze uroczystości żałobne, które na początku przyszłego tygodnia przeniosą się do Mediolanu we Włoszech.

EW/Asianews.it/Corriere.it

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »