21-letni Artur Ł, choć boi sie wychodzić z domu, a obserwacja psychiatryczna wykazała, że ma zaburzenia psychiczne, został potraktowany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego jako groźny terrorysta. "Wjazd na chatę", areszt, pomysł z posłaniem chłopaka na "enkę" (oddział dla szczególnie niebezpiecznych przestępców - przyp. red.), akcja rodem ze scenariusza filmu sensacyjnego. Oczywiście wszystkiemu towarzyszył niesamowity rozgłos medialny. Tak oto bohaterscy agenci ABW zatrzymali tuż przed Euro 2012 groźnego terrorystę, który planował krwawe zamachy.
Sprawa przycichła, tyle, że sąd dalej przedłużał areszt dla chłopaka, a śledczy nie byli w stanie mu nic udowodnić. Na pytania, jakie postawiłem sędziemu Igorowi Tulei (jeszcze przed sławetną wypowiedzią o "czasach stalinowskich"), usłyszałem odpowiedź, że chłopak nadal stwarza zagrożenie, dlatego zastosowano wobec niego taki "dolegliwy" środek.
Teraz sprawą zajęła się była gwiazda TVN, a obecnie dziennikarz TVP, ktory stara się uchodzić za niezależnego reportera. Przy okazji sprawy Artura Ł. warto jednak podkreślić, że filmiki o jakie toczy się cała batalia zostały umieszczone na serwerach amerykańskich (USA nie przewiduje przestępstwa, jakie zarzuca się "terroryście" - przyp. red.), a osoba, która je opublikowała, wciąż funkcjonuje w cyberprzestrzeni. Tyle, że to nadal Artur Ł. jest głównym podejrzanym... Zupełnie jak w "Procesie" Kafki.
MATERIAŁ TOMASZA SEKIELSKIEGO MOŻESZ ZOBACZYĆ TUTAJ
O SPRAWIE PISALIŚMY M.IN. W TEKSTACH: "Raport Frondy: Poczet Breivików polskich"; "Ujawniamy kolejną kompromitację ABW. Czy funkcjonariusze zatrzymają postać z Toy Story?"; "Ujawniamy: ABW zaprezentowała gadżety, które można dostać na... Allegro!"; "Tylko na Fronda.pl: Kompromitacja kompromitacją, ale sąd przedłuża areszt dla polskiego Breivika"
Aleksander Majewski
