O antologii tekstów poświęconych kulturze kampu pisze portal Gazety Wyborczej. O tym że trudno zdefoniować czym jest kamp jakim jest rodzajem kultury i czy w ogole istnienie i posiada jąkąś jedną wspólna tożsamość można dowiedzieć się już  z artykułu gazety z Czerskiej. 

Pretekstem do tego omówienia jest książka będąca antologią tekstów poświęconych kampowi - pojęcie to spopularyzowała amerykańska pisarka Susan Sontag. Pojawia się tam także wątek Frondowy. Jak widac Fronda na stałe wpisała się krajobraz kultury i nie może być lekceważona nawet przez lewica, która wołałaby, żeby to środowisko nie istniało.

"Polską specjalnością jest kamp prawicowy. W dołączonym do antologii tekście Anny Mizerki "Kamp po polsku" znajdziemy analizę strategii skandalu stosownej przez czasopismo "Fronda". Była to próba zaradzenia banalizacji języka używanego do ewangelizacji. Np. cykl zdjęć "Święci Pańscy" przedstawiał redaktorów pisma odgrywających na ulicach Warszawy drastyczne sceny z życia męczenników, co wywoływało konsternację przechodniów. Celem takich zabiegów nie była jednak chęć naruszania dotychczasowych porządków, ale wzmocnienie określonego systemu wartości.

Dodałabym ze swej strony, że polsko-katolicka prawica, jej zachowania i wytwory często bywają cudownie kampowe. Czyż nie jest kampowy pomnik Chrystusa w Świebodzinie, biskupi w swoich sukienkach albo posłanka Pawłowicz? W ogóle cała polska polityka jest dosyć kampowa. Bo ostatecznie kamp jest w oku patrzącego."

Swoją drogą, czy uwaga, noszącej spodnie Kingi Dunin o sukienkach biskupów nie jest nieco seksistowska?

ToR/wyborcza.pl