Francuski minister kolejny raz skrytykował kalendarz Unii Europejskiej, w którym zabrakło świąt chrześcijańskich – m.in. Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. Znalazły się za to święta obchodzone przez wyznawców wszystkich innych religii oraz święta świeckie, nawet te najbardziej bzdurne.
Wauquiez w artykule w dzienniku "Le Figaro" napisał, że sprawa kalendarza pokazuje głębsze problemy Europy. - Ten wybrakowany kalendarz stanowi tylko widoczną część głębszego zła, które polega na tym, że Europa nie przyznaje się do swojej tożsamości i woli ją rozwadniać w uniwersalizmie - napisał Wauquiez, który już wcześniej krytykował autorów kalendarza za pominięcie w nim świąt chrześcijańskich.
- Miejmy odwagę to przyznać: ten nakaz milczenia o wartościach europejskich zaciążył mocno na klęsce konstytucji europejskiej w 2005 roku. Nieuznanie chrześcijańskich korzeni zaszokowało także ludzi dalekich od kręgów katolickich - twierdzi Wauquiez.
Według ministra "głębokim błędem" była decyzja o niewpisaniu dziedzictwa chrześcijańskiego do preambuły projektu konstytucji europejskiej z 2004 roku. - Było to błędem przede wszystkim dlatego, że wyparta tożsamość mści się, otwiera drzwi do ekstremizmu. I także dlatego, że z obawy przed zranieniem takiej czy innej wrażliwości ryzykujemy, że pozbawimy Europę jej substancji i stracimy z oczu jej wspólny oryginalny projekt - podkreślił Wauquiez.
Minister zaznacza, że Europa "ma swoje źródła w starożytnej Grecji, Rzymie i nade wszystko w chrześcijaństwie - trzech filarach, wyróżnionych już przez (francuskiego poetę) Paula Valery'ego w 1925 roku".
W przekonaniu Wauquieza "ożywienie korzeni naszej tożsamości nie jest zadaniem zarezerwowanym dla historyka", ale "zobowiązuje także polityków". - Najwyższy czas, byśmy przyznali się do Europy dzwonnic - podkreślił francuski minister.
żar/Wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

