Dwa lata temu po powrocie z długiego zdrowotnego urlopu, zamiast Thierryego Ravisé-Giard do pracy w wojsku wróciła młoda brunetka przedstawiająca się jako Delphine Ravisé-Giard.
- Moi przełożeni wydali mi nowe wojskowe dokumenty – wyjaśnia obecna Delphine. Po zmianie w dokumentach dostała też nowy mundur: spódnicę i kamizelkę. - Ta zmiana nie stwarzała żadnych problemów – tłumaczy "transgenderka".
Ravisé-Giard chciała jednak urzędowo zmienić swoją płeć. Zwróciła się w tej sprawie do sądu. Jednak 10 sierpnia br. sąd w Nancy odrzucił jej argumenty i odesłał ją z kwitkiem.
Gdy wysoka hierarchia wojskowa dowiedziała się o "lokalnej tolerancji" postanowiono zatuszować sprawę. Rozżalona Delphina od tego czasu jest na urlopie chorobowym, podczas którego dostała październikową pensje - na swoje poprzednie męskie imię.
- Zostałam upokorzona, nie miałam żadnego głosu w tej sprawie. Odciągnięto mi wszystkie premie – żali się. - Nie ma żadnej wątpliwości, że decyzja o jej odesłaniu przyszło z góry. Jej bezpośredni zwierzchnicy znają ją i doceniają jej pracę – mówi przewodnicząca stowarzyszenia "Trans Aide" i przyjaciółka Delphiny Stéphanie Nicot.
Transgenderka powierzyła zajęcia się jej sprawą paryskiemu adwokatowi Emmanuelowi Pierratowi. Zapewnia, że wykorzysta wszystkie możliwe środki prawne, by zostać uznaną za kobietę.
MaRo/Leparisien.fr
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

