- Ten tekst oprócz tego, że jest błędem ekonomicznym i socjalnym, jest przede wszystkim niebezpieczeństwem dla naszego społeczeństwa. Praca w niedzielę uwydatni utratę wszelkich punktów odniesienia. Bez wspólnego wolnego dnia Francuzi będą odizolowani jedni od drugich, będą jedynie produkować i konsumować. Prawo to weźmie w hipotekę życie rodzinne, edukację dzieci i przekazywanie wartości – wyjaśnia Véronique Besse, deputowana Ruchu na Rzecz Francji, która głosowała przeciw.

Jednak nie wszyscy posłowie parlamentarnej większości głosowali za tekstem ustawy przygotowanym przez Richarda Mallié i popieranym przez prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. Na 340 posłów UMP i Nowego Centrum 58 głosowało przeciw lub wstrzymało się od głosu. Przeciwni byli również socjaliści.

- Ta ustawa jest zamachem na jakość życia społecznego. Ekonomia jest środkiem, a nie celem – wyjaśniał przed głosowaniem deputowany UMP z północy Christian Vanneste, jeden z 10 posłów tej partii, która głosowała przeciw. Posłowie parlamentarnej większości byli pod wpływem silnej presji ze strony samego prezydenta, który w ubiegłym tygodniu przypomniał im, że ustawa dopuszczająca pracę w niedzielę jest częścią "marki" rządzącej UMP. W środę rano, na grupowym partyjnym spotkaniu apelowano o mobilizację podczas głosowania.

Według ustawy praca w niedzielę dotyczy takich aglomeracji jak Paryż, Lille i Marsylia oraz gmin turystycznych i cieplicowych. Posłowie długo debatowali nad definicją gminy "turystycznej". Szczegółowe rozporządzenia dotyczące otwarcia sklepów w niedzielę będą regulowały gminy.

Socjaliści twierdzili, że otwarcie sklepów w niedzielę będzie dotyczyło 6 tysięcy gmin zaklasyfikowanych jako turystyczne według kodu turystycznego. Minister pracy Xavier Darcos i poseł sprawozdawca Richard Mallié twierdzili, że według kodeksu pracy będzie to 500 gmin.

Ustawa przewiduje, że pracownik, który zadeklarował chęć pracy w niedzielę, może zmienić zdanie.

 

We wrześniu 2007 roku Richard Mallié zgłosił pierwszą propozycję ustawy dopuszczającej pracę w niedzielę w strefach aglomeracyjnych z ponad 200. tysiącami mieszkańców. Gorący sprzeciw wywołała lewica i część prawicy. Wtedy powstała robocza grupa mająca przestudiować poszczególne propozycje i wypracować kompromis.

Wiosną 2008 roku powstała druga propozycja ustawy a jesienią tego samego roku trzecia. Tekst dotyczył zawsze "stref z wyjątkową atrakcyjnością handlową". Jednak 21 listopada w dzienniku "Le Figaro" w apelu zatytułowanym "Niech żyje niedziela" 50 deputowanych rządzącej UMP i Nowego Centrum domagało się "ochrony życia rodzinnego" w siódmym dniu tygodnia.

Przegłosowana w środę ustawa trafi teraz do senatu. Senatorowie będą ją egzaminować między 21 a 23 lipca. Socjaliści już zapowiedzieli, że zgłoszą nową ustawę do Trybunału Konstytucyjnego przeciwko "nierównościom płatniczym i terytorialnym", które wprowadza.

 

MaRo/LeFigaro

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »