Reżyser Rob Kaczmark pracujący na co dzień w katolickim studiu filmowym Spirit Juice Studios w Chicago postanowił nakręcić film o franciszkaninie na deskorolce. - Zobaczyłem krótki filmik na youtubie o zakonniku z Australii, który jeździł na deskorolce. Pokazałem go kolegom ze studia i od razu stwierdziliśmy, że sami chcielibyśmy nakręcić coś takiego – opowiada Kaczmark.
Tylko jak tu znaleźć mnicha, który po godzinach jeździ na desce? Rozwiązanie przyszło niemal równie szybko jak pomysł. - Nie wiedzieliśmy, czy są inni zakonnicy, którzy jeżdżą na desce. Kilka tygodni później pojechałem do Bostonu na konferencję dla ludzi tworzących media katolickie w Stanach. W czasie przerwy na kawę zauważyłem pewnego franciszkanina. Przedstawiłem się. Zapytał, nad czym pracujemy. Powiedziałem, że próbuję znaleźć tego zakonnika z filmiku. Uśmiechnął się i powiedział: Znam go. To mój brat - relacjonuje reżyser w rozmowie z „Gościem”.
Okazało się, że w jednym zgromadzeniu posługiwali rodzeni bracia i obaj jeżdżą na desce!
Pan Bóg znów zaskoczył reżyserów, kiedy okazało się, nie muszą lecieć do Australii, aby nakręcić brata Gabriela, ponieważ ten przyleciał do Stanów. - Spotkaliśmy się w Chicago, tam gdzie mieści się nasze studio, i nakręciliśmy dwa filmy. (…) Zrobiliśmy „Limit Break”. To kilkuminutowy dokument o braciach, którzy potrafią robić naprawdę niesamowite rzeczy na desce. W filmie radzą innym, jak rozwijać tę pasję - opowiada reżyser.
W filmie brat Didacus i brat Gabriel opowiadają też o tym, dlaczego wstąpili do zakonu.
- Jeździli na desce przez kilka dobrych lat. Gdy brat Didacus wstąpił do zakonu, pozwolono mu jeździć raz w tygodniu. Pewnego dnia franciszkanie spotkali się z młodzieżą w skateparku. Uderzyło ich, że to, co Kościół ma do przekazania bardzo często w ogóle nie trafia do młodych ludzi. Brat Didacus podszedł do stojących na uboczu chłopaków. Wyglądali na mocno znudzonych. Zapytał, czy może pożyczyć deskę – mówi Kaczmark. Dzieciaki były bardzo zaskoczone, ale gdy zobaczyły, że świetnie jeździ, mur nieufności runął momentalnie. - Zaczęły opowiadać o sobie. Po dwóch dniach przełożony pozwolił, aby zakonnik kupił deskę i regularnie chodził do skateparku spotykać się z młodymi ludźmi - mówi rozmówca „Gościa”.
- Ludzie patrzą z podziwem na ludzi, którzy mają pasję, jakiś szczególny talent. Jazda na deskorolce jest postrzegana przez nastolatków jako coś bardzo atrakcyjnego. Brat Gabriel zna się na tym. Widać, że imponuje młodym chłopakom. Gdy rozmawiasz z nim, patrzysz, jak jeździ na desce, widzisz jaki ma w sobie pokój, jaką radość. (…) Jeden z braci mówi w filmie, że teraz, gdy jest w zakonie, jeździ mu się o wiele lepiej. Ma jaśniejszy umysł i więcej cierpliwości. Myślę, że takie filmy pomagają obalić stereotyp zakonnika jako człowieka, który prowadzi bardzo nudne życie. Zarówno Gabriel, jak i jego brat wykorzystują swoje talenty i w ten sposób pomagają innym ludziom. Ponadto, wiele osób kojarzy młodzież ze skateparków z subkulturami o niskiej renomie, a przecież jazda na deskorolce to bardzo pozytywny sport. Wspaniale jest pokazywać wartościowych ludzi, którzy uprawiają go – to powody dla których, zdaniem reżysera, warto było nakręcić ten fim!
ed/Gosc.pl
