„Nauczanie Franciszka na temat diabła uchodzi za najbardziej tradycyjne od czasu Pawła VI, którego pontyfikat w pełni obejmował pojęcie piekielnych sił, starających się zwieść ludzkość ku potępieniu” – czytamy w „The Washington Post”.

Dziennik wskazuje, że przed rokiem Ojciec Święty położył rękę na człowieku, który twierdził, iż jest opętany przez demony. Kilka miesięcy później, czytamy dalej, Franciszek pochwalił Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów za „pomaganie ludziom, którzy cierpią i potrzebują wyzwolenia”.

W marcu Papież został zapytany, dlaczego w ten sposób wypowiada się o diable. Jak przypomina „The Washington Post”, Franciszek zalecił im czujność. Wskazał, że nie należy dać się ogłupić przez ukryte oblicze szatana we współczesnym świecie. „Uważajcie, bo diabeł jest obecny” – mówił papież.

„Papież Franciszek w ogóle nie przestaje mówić o diable, to jest nagminne” – powiedział anonimowo „The Washington Post” jeden z emerytowanych biskupów Watykanu. „Gdyby tak postępował papież Benedykt, media by go zatłukły” – dodaje.

Papież Franciszek bywa za to krytykowany. „Otwiera drzwi przesądowi” – uważa Vito Mancuso, katolicki teolog i pisarz.

„Smutną prawdą jest to, że wielu biskupów i księży w naszym Kościele tak naprawdę nie wierzy w diabła” – komentuje to ks. egzorcysta Gabrielle Amorth. „Wierzę, że papież mówi właśnie do nich. Bo gdy nie wierzymy w diabła, on wygrywa” – dodaje.

pac/the washington post