Teksty Jacka Wasilewskiego na popularnym portalu nie powinny nikogo dziwić. Prześmiewcze, satyryczne z dużą dawką pikanterii, która - tak jak dziś - przeradza się w hardcore'owe porno. No cóż, dla każdego coś miłego. Szkoda tylko, że "lisowczycy" (ach, te historyczne skojarzenia!) znowu uraczyli nas trywialnym atakiem na Kościół. Poniżej tylko drobna (z szacunku dla wrażliwości naszych czytelników) próbka publicystyki naTemat.pl w wersji soft:

 

Ms. Highway: No, ale oni mają to wszystko wyjaśnione na ścianach świątyń, a u nas głównym tematem dla kościoła jest zdalne zapłodnienie. W katolickim narodzie trudno tak się wyginać, żeby widzieć te dolne sprawy."


Ms. Highway: Ciekawe, czy wypełniając ankiety, wiedzieli, czego dokładnie dotyczy pytanie - po ciemku trudno się czasem zorientować, co i jak.

Jacek Wasilewski: A jednak - i najbardziej lubimy to robić na Mazowszu i w Małopolsce.

Ms. Highway: A najrzadziej?

Jacek Wasilewski: Na Podlasiu. Ale wszystko przed nami. Myślę jednak, że to nie tylko katolicyzm jest winien naszemu ubóstwu - główną przyczyną jest ten obrzydliwy romantyzm, w którym wciąż po uszy tkwimy.

 

O ile można wybaczyć autorowi artykułu "Katolickie pussy eating" epatowanie wymyślnymi określeniami z dziedziny seksu (ot, taki przywilej twórcy), o ile należy tolerować aspiracje redakcji portalu naTemat.pl, który przeradza się w serwis porno, tak trudno zrozumieć publikację zdjęcia, ilustrującego artykuł. Na fotografii widzimy maskotki ułożone w niedwuznacznej pozie (podpis rozwiewa wszelkie wątpliwości), a tuż obok nich obrazek przedstawiający Jezusa.

 

Czy można dodać coś jeszcze? Tomasz Lis lubi zmieniać strony barykady. Raz pozuje na oświeconego konserwatsytę, a raz na lewicowo-liberalnego fightera. Teraz jego środowisko sili się na dorównanie standardom Jerzego Urbana...

 

Wszystkiego najlepszego na nowej drodze dziennikarskiej prostytucji!

 

Aleksander Majewski

 

 

/