„Podanie czyjegoś prawdziwego nazwiska nie jest antysemityzmem, ale... powinnością historyka. Nawet jeśli to nazwisko jest żydowskie” - zaczyna swój tekst Wildstein i dodaje: „nikt się waszych rodzin za żydowskość nie czepia. Ale za to, że współpracowali i budowali totalitarny reżim mordujący ludzi już tak. Więc bez bełkotu i wrzasków - czepiają się mojego dziadka, bo jest żydem. Nie. Czepiają się - bo był kanalią. I za pomocą totalitarnych instytucji zbudował sobie swoją wysoką pozycję społeczną. Którą potem przekazał swoim dzieciom”.
A dalej wskazuje, że próba zwekslowania dyskusji nad odpowiedzialnością moralną za komunizm na problem antysemityzmu jest zwyczajnie nudny. „To jak wycieracie sobie twarze antysemityzmem, byle tylko usprawiedliwiać swoich "ludzi" i ich działalność z okresu komunizmu, jest po prostu już nudne. A fakt, że usiłujecie wmówić społeczeństwu, że atak na komunizm i ludzi biorących w nim udział, jest atakiem na Żydów - to propagowanie antysemityzmu. Bo to wy chcecie utożsamić Żydów i komunizm. Byle tylko chronić swoich, i przy każdym ataku na nich argumentować - to antysemityzm. Żydzi was interesują tylko wtedy, gdy za ich pomocą możecie ratować swoją skórę” - podkreśla. I konkluduje: „Trzeba wyjątkowo dużo złej woli by akurat Kanię, Marosza i Targalskiego nazwać antysemitami”.
TPT/FZP
