Powodów, dla których nie istnieje model inkulturacji, który mógłby się sprawdzić, a muzułmanie coraz częściej pogrążają się w fundamentalizmie, jest kilka. Ale Finkielkraut szczególnie mocno analizuje dwa. Pierwszym z nich jest próżnia religijna i kulturowa w Europie. „Europa porzuca to, co bardzo długo stanowiło o jej esencji. Wręcz wstydzi się własnej tożsamości i ją odrzuca. To prawdziwa apostazja Europy. A gdy jej siła przyciągania słabnie, wówczas korzysta na tym islam” - zauważa filozof. Drugim powodem jest to, że muzułmanie zwyciężają demograficznie. „Na naszym kontynencie coraz więcej jest miast i dzielnic, w których muzułmanie stanowią większość. Ta sytuacja bardzo zmniejsza ich skłonność do integracji” - uzupełnia francuski myśliciel.

Dziury demograficznej nie da się zasypać imigrantami, bowiem społeczeństwa nie składają się z jednostek. Marokańczycy nie będą zarabiać na emerytury dla Francuzów, a Kurdowie dla Niemców. „To nie działa. Jeśli zmieni się narody, to również Europa się zmieni” - wskazuje Finkielkraut. Ale niestety nawet on nie ma recepty na to, co powinno się zrobić z problemem braku inkulturacji muzułmanów w Europie. Być może zwyczajnie trzeba się pogodzić z tym, że Europa stanie się kalifatem?

TPT/Rzeczpospolita