Mający 123 000 osób śledzących, profil @Pontifex_ln ogląda obecnie więcej użytkowników Twittera niż papieskie tweety w języku polskim, niemieckim i arabskim. Nie tylko są one czytane po łacinie, ale także część z nich spotyka się z odpowiedzią w tym języku.
- To całkiem niezwykłe, że łacińskie konto Twittera jest tak żywe - mówił w rozmowie z CNA dr Timothy Noone, profesor filozofii na Katolickim Uniwersytecie Amerykańskim.
- O ile patrzę na Twittera jako na nową drogę komunikacji, nie jestem zbyt zaskoczony. Co jednak jest bardziej zaskakujące, to to, że wciąż tylu ludzi czuje się swobodnie pisząc po łacinie.
- To trochę niespodziewane, ale właściwie, bardzo zadowalające. - dodaje naukowiec, który specjalizuje się w średniowiecznej metafizyce i epistemologii, w szczególności zaś w myśli Jana Dunsa Szkota.
Twitter jest używany do wysyłania krótkich informacji ograniczonych do 140 znaków. Noone mówi, że wymóg długości sprawia iż tweety mogą być albo "dość przyziemne" i dotyczące "codziennej komunikacji" albo "skrajnie głębokie".
- Możesz powiedzieć coś, co jest niesamowicie głębokie, ale w zakodowany sposób, niczym aforyzm.
Jeden z ostatnich tweetów papieża Franciszka brzmiał: "Domine, largire nobis gratiam plorandi indifferentem animum nostrum necnon immanitatem quae in mundo et in nobis insaeviunt.”
Na polskim koncie papieża te same słowa w języku polskim brzmiały: "Panie, udziel nam łaski płaczu nad naszą obojętnością, nad okrucieństwem, jakie jest w świecie, w nas."
Zdaniem filozofa, wysoki poziom interakcji zadaje kłam stwierdzeniu, że łacina to język "martwy". Podkreśla, że on i kilkoro jego kolegów potrafi posługiwać się tym językiem i, że inne języki, których, tak jak łaciny, używania zaprzestano, zostały ponownie ożywione.
Wspomniał irladzki "gaelic", którym mówiło do 3% w 1922 r., a dziś posługuje się blisko 40% Irlandczyków; hebrajski używany jedynie przez rabbich i część szczególnie ortodoksyjnych Żydów, jest obecnie językiem urzędowym Izraela.
- To nieprawda, co ludzie mają tendencję zakładać: że jeśli język spadnie poniżej pewnego poziomu użycia, to niemożliwe jest jego ożywienie. - powiedział Noone. - Przykłady przeciwne są dość wyraźne. Jeśli włoży się wspólny wysiłek, wolę i zasoby, może być ożywiony tak w czytaniu, jak i w piśmie i mowie. Tak właśnie może dziać się dziś z łaciną.
Powiedział to podkreślając, że "byłoby trudno przecenić wagę łaciny dla zrozumienia kultury Zachodu". Każde ważne dzieło z medycyny, literatury, poezji, filozofii, teologii napisane na Zachodzie pomiędzy 400, a 1450 r. "będzie napisane po łacinie".
- Prawdziwym problemem jest literatura: jeżeli odetniesz się od łaciny, odetniesz się od sporego kawałka zbiorowego doświadczenia. - podkreśla.
Noone przekonuje, że melodia, ta słyszalna jakość języka jest ważna i powinna być propagowana w przypadku łaciny. - Czytanie języka to jedno, ale czytanie, pisanie i mówienie za jego pomocą wymaga pewnej melodii.
Zasugerował, że Kościół mógłby pomóc "przyspieszyć ten proces" i zastanawiał się czy Papieska Akademia Łaciny, założona przez Benedykta XVI w listopadzie, się weń nie zaangażuje.
Rzeczywiście, cele akademii zawierają "promocję używania łaciny w rozmaitych kontekstach, zarówno w pisaniu jak i mówieniu".
Noone powiedział, podkreślając kwestię melodii języka: "Musimy zmienić sposób nauczania łaciny". Obecne metody traktują ją jedynie jako język pisany, co w efekcie sprawia, że nauczyciele potrafią dobrze nauczyć tylko wzrokowców".
Powiedział, że trend edukacji klasycznej, w instytucjach takich jak Thomas Aquinas College, ale także w szkołach podstawowych i średnich, by umieszczać łacinę w programach nauczania, mógłby być dobrodziejstwem.
- Nauka łaciny koreluje z wyższymi wynikami egzaminów na studia - podkreśla. - w sposób, który nie dotyczy innych języków jak hiszpański, niemiecki czy grecki.
- To dlatego, że łacina jest odmienialna, końcówki słów zmieniają się w zależności od ich funkcji w zdaniu; w rezultacie twój umysł staje się ekstremalnie aktywny gramatycznie i oznacza to, że stajesz się bardziej świadom takich korelacji w innych językach - wyjaśnia Noone.
- Język łaciński pomaga kształtować twój umysł w szczególny sposób... Jeśli wziąć wspaniałego angielskiego pisarza jak kardynał Newman i analizować jego styl, to jest on dość cykliczny. Jego zdania potrafią być dość długie, kiedy się rozkręci. - mówi filozof.
- Spoglądasz na strukturę słów po angielsku i zdajesz sobie sprawę: tak, ten człowiek zna łacinę i grekę, bo nie byłby w stanie zrobić, tego co robi z porządkiem słów, gdyby nie przekazywał nam w każdej sekundzie gramatycznych relacji w zdaniu. Więc nie ma wątpliwości, że czyni cię to lepszym użytkownikiem własnego narodowego języka. - podsumowuje Noone.
Podczas gdy Papieska Akademia Łaciny zachęca do "zdobywania wiedzy i studiów łaciny" szczególnie pośród księży i kleryków, Noone mówi, że ponowne wprowadzenie łaciny do Mszy, powolne i ostrożne, może pomóc późniejszej znajomości języka, na którego podstawach zbudowano kulturę Zachodu.
- Powiedziałbym, że dobrym osiągnięciem byłoby, gdyby wierni w swoich parafiach wywalczyli jedną Mszę po łacinie na tydzień. - zaleca Noone, gdyż jego zdaniem osoby chcące ożywić ten język mogłyby odnieść z tego dodatkową korzyść.
Razem z całym establishmentem watykańskiej Akademii Łaciny i wzrostem liczby Mszy w języku starożytnych Rzymian, ponad 100 000 ludzi czytających tweety po łacinie pomoże ożywić ten język.
Benedykt XVI pojawił się na Tweeterze w grudniu w ośmiu wersjach językowych. Najpopularniejsze są hiszpańska i angielska, mając po 2,8 i 2,7 miliona obserwujących.
Łacinę dodano jako dziewiąty język, w styczniu, po tym jak Watykan otrzymał listy z prośbami.
MCC/CNA
