Ten emerytowany filozof oznajmia – bez najmniejszej żenady – że Krzysztof Jackiewicz nie jest człowiekiem, i że on sam nie miałby najmniejszych problemów z jego (czy znajdującego się w podobnym stanie innego człowieka) zabiciem. - Gdyby taka sytuacja dotyczyła mnie – mówię to jako ojciec – decyzję o uśmierceniu syna czy córki podjąłbym znacznie wcześniej. Powtarzam z całym naciskiem – podjąłbym ją, gdybym miał przed sobą eks-człowieka, czyli nieodwracalnie zdegradowany, cierpiący organizm – mówi filozof w wywiadzie dla „Newsweeka”.
Metoda zastosowana przez profesora, by przekonać ludzi do zabijania chorych, to niestety klasyczna zagrywka propagandy totalitarnej. Ona również zanim przeszła do mordów, najpierw przekonywała opinię publiczną, że ich ofiary nie są ludźmi. I tu mamy do czynienia z analogiczną sytuacją. Filozof, myśliciel mówi o drugim człowieku, że jest „eks-człowiekiem”. A dalej jest jeszcze bardziej jednoznaczny, stwierdzając, że „mamy do czynienia z półzwłokami”.
Profesor Chwedeńczuk przekonuje również, że nie ma najmniejszego znaczenia, czy chory (w tym przypadku Krzysztof Jackiewicz rzeczywiście chce czy chciałby śmierci, czy też wybiera cierpienie. - Ależ my nigdy nie będziemy mieć pewności, bo co do faktów jej nie ma i być nie może. Jedyne, co możemy zrobić, to szacować prawdopodobieństwo. Mamy medyczny opis stanu pacjenta i tylko nim możemy się kierować. Problem w tym, że stoimy przed alternatywą: albo to życie przerwać albo pozwolić mu trwać w tej koszmarnej, niewyobrażalnej postaci. Tak czy inaczej musimy dokonać wyboru – przekonuje filozof, nie wskazując jednak, że wybór ten oznacza decyzję zabić czy pielęgnować i koić ból.
Odwracanie sensu słów widać także w innej odpowiedzi Chwedeńczuka. Otóż myśliciel ten oznajmia, że zwolennicy obrony życia, prezentują przekonanie „złowrogie”. A ja mam głębokie przekonanie, że jeśli ktoś prezentuje poglądy złowrogie i groźne, to jest tą osobą profesor Chwedeńczuk, dla którego cierpiący człowiek jest „eks-człowiekiem” czy „półzwłokami”.

