- Czy jesteś aktywny seksualnie? - głosiło hasło promocyjne walentynkowej akcji filipińskiego rządu. Można je było zobaczyć m.in. na dwóch straganach z kwiatami największego rynku w Manili, gdzie przy zakupie każdej czerwonej róży kupujący otrzymywał darmową prezerwatywę. Zdaniem rządu, to powinno zmniejszyć ilość zakażeń wirusem HIV w tym okresie.
Rządowa akcja wywołała szybką i jednoznacznie krytykę ze strony filipińskiego episkopatu. Biskupi nazwali ją "wulgarną" i "niemoralną". Podkreślili, że rozdawanie darmowych prezerwatyw promuje jedynie rozwiązłość, zwłaszcza wśród młodych ludzi. - Ci ludzie powinni zdać sobie sprawę, że zamiast zapobiegać AIDS i HIV takimi gestami jedynie zwiększają ilość zachorowań – mówił o pomysłodawcach akcji emerytowany abp Oscar Cruz.
Sekretarz Rady ds. Rodziny przy filipińskiej Konferencji Episkopatu był równie jednoznaczny. - Ubolewamy nad totalnym brakiem szacunku dla moralności, jaki przejawia ten rząd. Sposób, w jaki poniża płciowość, ludzką miłość i relacje zasługuje na potępienie przez wszystkich obywateli – mówił ks. Melvin Castro.
Tymczasem rząd nieudolnie tłumaczy się z kampanii. - Nasza polityka w sprawie kondomów jest prosta – mówił w programie radiowym rzecznik filipińskiego rządu Ricardo Saludo. - Nie rozdajemy ich dla antykoncepcji – tłumaczył nieudolnie wykręcając się, że jedynym celem akcji jest walka z rozprzestrzenianiem HIV. Rząd - jak zaznaczył - tylko dlatego zgodził się rozdawać prezerwatywy. A na koniec stwierdził: - Jeśli ludzi będą chcieli ich użyć do czegoś innego, to nie nasza sprawa.
AJ/Inquirer.net/Dailytelegraph.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

