Jak podaje dziennik.pl, w obecnej kadencji rządu rozpiętość wydatków na promocję poszczególnych resortów jest ogromna. Są to kwoty od 160 tysięcy do niemal 42 milionów zł.
Niekiedy projekty są realizowane z dotacji, i wtedy za promocję rządu Tuska płacą w 85 proc. obywatele całej UE. Wiele resortów zatrudnia nawet dobrze opłacanych specjalistów od PR.
Przykładowo MEN zatrudniło agencję PR, która miała za 69 tys. zł. poprawić wizerunek jednej tylko reformy: „Cyfrowa szkoła”. Z kolei Ministerstwo Kultury wydało 50 tys. zł. na PR-owców od „koordynacji spotkań przedstawicieli MKiDN z przedstawicielami mediów”.
Część pieniędzy jest de facto wyrzucana w błoto. Przykładowo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapłaciło 857 tys. zł. za internetową galerię projektów pod adresem www.projekty.nauka.gov.pl. Dziś jednak strona ta już nie działa.
Niebywałe są też pieniądze przeznaczane na rozmaite gadżety. Resort zdrowia w 2013 roku kupił pluszowe maskotki za 15 tys. złotych, a w 2011 wydał prawie 45 tys. na długopisy i pióra wieczne. Z kolei Ministerstwo Gospodarki przeznaczyło ponad pół miliona zł na takie gadżety jak kalendarze, długopisy, smycze i USB.
pac/niezależna.pl/dziennik.pl
