Wczoraj po południu aktywistki z Femen opublikowały informacje, że "po swoim udanym debiucie zespół Krestopoval wybiera się w swoją pierwszą trasę po obiektach rosyjskiej, prawosławnej architektury drewnianej, promując debiutancki album Drewniane kościoły Rosji. Sponsorem turnee jest firma STIHL". Oczywiście ta wiadomość to zakamuflowany przekaz mówiący, że rozebrane blondyny zamierzają ściąć kolejne krzyże i sprofanować jeszcze więcej świętych symboli wyznawców Jezusa.
Można się było spodziewać, że znane ze stosowania nawet przemocy fizycznej panienki z Femenu ( napadły swego czasu na patriarchę Moskwy) będą kontynuowały swój żałosny protest w obronie skazanych na drakońską karę wokalistek. Niestety feministkom jak zwykle chodzi o jedno: uderzenie w chrześcijaństwo. W tym celu są one w stanie posłużyć się każdą metodą walki. Niestety styl uprawiania walki z krzyżem środowisk lewicowych jest coraz bardziej żałosny i sięga niżej pism Beubefa. Rację ma więc Rafał Ziemkiewicz, który pisze w „Rz”, że „W istocie okrzyki rosyjskich feministek były raczej odpowiednikiem partyjnej reklamówki Palikota, w której jacyś durnie podrzucają kawał mięsa, wrzeszcząc, że to wątroba Jana Pawła II i „święta k... relikwia" niż walką z dławiącym wolność reżimem. A akcja feministycznych striptizerek z Ukrainy, które solidarność z rosyjskimi „siostrami" zamanifestowały, profanując krzyż upamiętniający ofiary sowieckich zbrodni, dopełnia miary zbydlęcenia współczesnej feministyczno-gejowskiej lewicy”. Mogę się założyć, że pogrążający się coraz mocniej w oparach absurdu ( patrz: wojna z kaplicami na lotniskach) żołnierzyki Palikota zaproszą w końcu feministki z Ukrainy do Polski by tutaj odegrały swoją szopkę ( jak rozbierano to przynajmniej nie będzie najsłynniejszego miłośnika panów w Sejmie) z krzyżem. Może nawet będzie to tak bardzo znienawidzony krzyż w Sejmie?
Palikot na gwałt potrzebuje poparcia, które zjeżdża mu szybciej niż kolejka górska. Może je zdobyć jedynie w kręgach rozwydrzonej i infantylnej młodzieży, która widzi jedynie koniec swojego osmolonego przez dym ze skręta nosa. Akcje Femenu były idealną pożywką dla fanów kieszonkowego Larrego Flynta z Biłgoraja, który musi już nawet robić kretyńskie filmiki z Biedorniem w roli tytułowej by zabłysnąć w mediach. Zarówno akcja Femenu jak i ostatnie wygłupy Palikota pokazują jedno: czeka nas walka na coraz niższym poziomie, przy którym rzucanie w księdza kredą na lekcjach jest szczytem wyrafinowania. No, ale jak autorytetem w poważnym tygodniku jest Doda Elektroda albo Magdalena Środa to czego się spodziewamy? Nie mamy do czynienia z ateizmem. Mamy do czynienia z neopogaństwem umoczonym w prymitywiźmie otumanionych telewizją mas. Oto nasz wróg.
Łukasz Adamski

