W poniedziałek w Sejmie pod patronatem wicemarszałek Wandy Nowickiej odbyła się konferencja z cyklu „Sejm przyjazny kobietom”. Spotkanie dotyczyło stereotypów genderowych w edukacji, prawie i przestrzeni publicznej. Nowicka podkreślała, że w odróżnieniu od płci biologicznej, gender jest kategorią zmieniającą się w różnych kulturach i na przestrzeni dziejów. - Co więcej, powinna ulegać zmianie, bo pewne zachowania, oczekiwania i uprzedzenia, które wiążą się z płcią społeczno-kulturową, są - często nawet nieświadomie - wymierzone przeciwko kobietom – przekonywała.
Wicemarszałek wtórowała Joanna Piotrowska z fundacji "Feminoteka", która przekonywała, że dzieci już około czwartego roku życia zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że płeć pozostaje cechą stałą, bez względu na zmianę ubrania czy zachowania. Zdaniem Piotrowskiej, już przedszkola uczą dzieci nietolerancji. Bowiem w wielu dochodzi do tak potwornej zbrodni, jaką jest wydzielanie kącików zabawy: kuchennego dla dziewczynek i kącika dla majsterkowania dla chłopców.
- Mam pięciu synów i dwie córki. Synowie urodzili się w pierwszej kolejności, więc moja pierwsza córka przyszła na świat w domu, w którym dominowali mali chłopcy i ich chłopięce zabawki. Na własne oczy widziałam, jak ona wybierała lalki i w ogóle nie chciała bawić się klockami, chociaż w tamtej sytuacji mogło to być całkiem naturalne. Chociaż obracała się wśród samych chłopców, to do wieku szkolnego absolutnie nie chciała nosić spodni. Z mojego punktu widzenia, jest pewną oczywistością i naturalnością, że dziewczynki są inne niż chłopcy nie tylko fizycznie, biologicznie, ale także psychologicznie – odpowiada na te teorie w rozmowie z portalem Fronda.pl Joanna Krupska ze Związku Dużych Rodzin.
Inne, co nie znaczy, że gorsze. Ale zdaniem Piotrowskiej jest inaczej. - Zarówno czteroletni chłopcy, jak i dziewczynki, doskonale zdają sobie sprawę, że to, co 'dziewczyńskie' jest gorsze – przekonywała. - Rzeczywiście, jest coś takiego w kulturze, że kobiety nie raz mogły poczuć się gorsze. To jest problem. Ale kobiety są tak samo wartościowe różniąc się od mężczyzn. Drogą do lepszego samopoczucia i wyjścia z kompleksów nie jest dążenie do tego, by być identycznym, ale to, by mieć poczucie wartości wynikające z tego, kim się jest – kontrargumentuje Krupska.
Marta Brzezińska

