- Nowy, 2012 rok może okazac się ważniejszy, niż sądzimy. Pozornie, nic nowego i ciekawego nie dzieje się ani w kraju, ani za granicą. Kryzys euro , wbrew medialnym doniesieniom, nie jest naszym problemem, ponieważ nie od nas zależy jego rozwiązanie. A w Polsce rzeczy zdają się iść utartym trybem. Minister zdrowia popełnia błędy dokładnie tak samo poważne, jak jego poprzedniczka, jak poprzedni minister edukacji, minister infrastruktury, etc. etc. A my przyjmujemy to jak naturalny w III RP dopust boży. Nowością jest tylko młodszy wiek ministrów i członków gabinetów politycznych w resortach. Oznacza to zdecydowanię większą koncentrację władzy w rękach premiera i jego nieznanych opinii publicznej współdecydentów. Potencjalni rywale D. Tuska nie wyłonią się z obecnej ekipy rządowej. Brak doświadczenia i młodość ministrów jest tego najlepszą gwarancją.
Nie wydarzy się też nic znaczącego w polityce zagranicznej, bo Polska już takiej polityki nie prowadzi. A mimo to, a może: właśnie dlatego rok 2012 może okazać się rokiem przesilenia. Jeśli bowiem nie zmieni się nic, przywrócenie demokracji w kraju i suwerenności w relacjach z sąsiadami zajmie nam lata. Czy coś może zmienić tą ponurą perspektywę? Tak. Konkretni ludzie, ktorzy poważnie potraktują swoje obowiązki i zasady moralne. Kryzys demokracji zaczął się w Polsce od tragedii smoleńskiej. Zakończyć może go tylko przełom w śledztwie, czyli krok na drodze do wyjasnienia przyczyn tej tragedii. Ale to nie będzie ani bezpieczne, ani łatwe. Tak, czy inaczej, przesilenie w jedną, lub w drugą stronę wydaje się nieuchronne - dodaje Fedyszak.
Not. Jarosław Wróblewski

