Pomimo spadku dzietności, liczby zawieranych małżeństw i wzrostu liczby rozwodów, przywiązanie do rodziny nie słabnie. Polacy wciąż deklarują, że rodzina jest najważniejsza - mówi znana socjolog Barbara Fedyszak-Radziejowska.

 

Dlaczego tak się dzieje? - Po pierwsze z powodu przeszłości, czyli czasów, gdy przekaz kulturowy i socjalizacyjny obejmujący wartości, tradycję, patriotyzm, umiejętność radzenia sobie w życiu dokonywał się głównie w rodzinie, a nie w sferze publicznej - mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Barbara Fedyszak Radziejowska. - Myślę nie tylko o PRL, ale także III RP, która w sferze publicznej, w edukacji, w debacie publicznej w stopniu niewystarczającym przejęła obowiązki rodziców. Nie ufamy wielu instytucjom, wymiarowi sprawiedliwości, rządowi, Sejmowi czy politykom, nie jesteśmy zadowoleni ze służby zdrowia, edukacji szkolnej itd. A rodzina zdaje się dobrze odgrywać swoją rolę opiekuńczą, daje poczucie bezpieczeństwa i wsparcie w niekoniecznie przyjaznym świecie - wyjaśnia znana socjolog.

Polacy mają też specyficzne przywiązania i rozumienie wspólnotowości. - Badania pokazują, że niechętnie wybieramy takie wartości, w których zdobyciu pomaga rywalizacja i konkurencja, czyli sukces, karierę, politykę. Wolimy współpracę niż indywidualną rywalizację z innymi. Rodzina symbolizuje naszą orientację na wspólnotę, to coś więcej niż tylko rodzinocentryczność - mówi Fedyszak Radziejowska. Różnica między wartościami deklarowanymi a rzeczywistością nie świadczy o hipokryzji Polaków. - To, że mówimy, iż rodzina jest wartością także w czasach, gdy ma ona poważne problemy, oznacza, że jest dla nas ważna nie dlatego, iż łatwo i niejako naturalnie w niej żyjemy, lecz także dlatego, że trudno ją założyć i w dobrej kondycji utrzymać.

 

JaLu/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »