- To było przemówienie aktora, który od pięciu lat gra rolę premiera. Stracił już wiarę w to, że wystarczy być aktorem. Myślę, że wielu obywateli zobaczyło to, że mówi do nich nie premier rządu, ale człowiek, który dotychczas dobrze grał rolę premiera. Dlatego to, co mówił już nie jest ważne.

 

Możemy się zastanawiać tylko nad tym czy był zręczny, czy dobrze konstruował zdania i mam wrażenie, że nie było w nim tej wcześniej widocznej perfekcji w tym utrzymywaniu pozytywnych emocji w stosunku do siebie.

 

Nie da się grać roli premiera w kraju, który ma problemy. Trzeba nim po prostu być – dodaje Fedyszak- Radziejowska.

 

Not. Jarosław Wróblewski