Sejm odrzucił wszystkie trzy projekty ustaw o związkach partnerskich. Przyczyniło się do tego 46 posłów Platformy Obywatelskiej, którzy zagłosowali inaczej niż linia tej partii. Jakby pani to skomentowała?

 

Najważniejsze jest to, że projekty zostały odrzucone. To dobrze. Chociaż nie mamy gwarancji, że PO do tego nie wróci. A komentując zachowanie części posłów PO powiem tak; są dwie możliwości. Pierwsza, że 46 posłów PO naprawdę ma poglądy konserwatywne, zgodne z tym, co deklaruje w kampaniach wyborczych pomagając PO wygrywać wybory, oraz druga możliwość, że po prostu znają poglądy większości Polaków, przeciwne proponowanym dzisiaj rozwiązaniom. 

 

Czy ten sojusz PiS z tzw. konserwatystami z PO może być trwalszy?

 

Nie rozumiem, co Pan rozumie przez słowo "sojusz". To, że 46 posłów PO uznało, że nie wolno im ryzykować utraty wiarygodności w tak kluczowej sprawie, nie oznacza, że weszli w sojusz z PiS. Ich decyzja  w gruncie rzeczy sprzyja popularności całej partii i dlatego mam wrażenie, że wypowiedzi innych posłów PO ostro krytykujące ich postawę oraz reprymenda premiera Tuska to tylko teatr i nic więcej. Utrzymanie poparcia dla PO ze strony wyborców centroprawicowych wymaga takich spektakli od czasu do czasu, by nie stracić popularności.

 

Ci tzw. konserwatywni posłowie z PO mogą być przecież w swoich przekonaniach autentyczni.

 

Mogą, ale milczą w sprawie koncesji dla TV Trwam, w sprawie szaleńczej próby zniszczenia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, w sprawie cofnięcia budżetowego finansowania nauki religii w szkołach, w sprawie przestrzegania ustaleń konkordatu w trakcie negocjowania odejścia od Funduszu Kościelnego na rzecz innych rozwiązań... Mogą mieć poglądy autentyczne, ale dlaczego tak często milczą? 

 

Na czym polegała gra Platformy w tym głosowaniu o związkach partnerskich?

 

To gra w popularność. Czyli jak zachować poparcie umiarkowanej lewicy i centrum oraz nie stracić poparcia centroprawicowego elektoratu. A dodatkowo skierować główny nurt dyskusji na tematy kompletnie drugorzędne w czasie, gdy spada produkcja przemysłowa, strajkują kolejarze i - już wkrótce - kopalnie, gdy rośnie bezrobocie i tak dalej...Tyle, że związki partnerskie to bardzo niewygodne pole zabawy w polityczny teatr...

 

Mimo prania mózgów, Polacy opowiadają się nieustannie za zdroworozsądkowym modelem rodziny?

 

Tak, rodzina jest niezmiennie najważniejsza i nawet mając świadomość jej rozpadu i kryzysu, Polacy chcą, by pozostała niezmienionym wzorem i modelem zgodnie z tym, co głosi nasza Konstytucja. Takie są stabilne deklaracje Polaków, potwierdzone w sondażu z 2012 roku silniejszym, niż dawniej poparciem ludzi młodych. Więc niezależnie od tego, czy 46 posłów PO ma, czy nie ma autentycznych poglądów w tej kwestii, dobrze, że liczą się z poglądami większości Polaków. Dobrze, że w fundamentalnych sprawach muszą się jednak z nimi liczyć. Muszą.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski