W zeszłym miesiącu - jak podaje brytyjski dziennik "Daily Mail" - irackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało oświadczenie, w którym nakazało zwalczyć coraz popularniejszy w Iranie trend na bycie "emo" ponieważ ma on "niszczący wpływ na społeczeństwo".
Z oświadczenia można się dowiedzieć, że podejrzani młodzi ludzie noszą obcisłe ubrania, często z nadrukowanym motywem czaszki. Do tego mają kolczyk w nosie albo na języku.
Fanatykom religijnym nie trzeba było dwa razy powtarzać. Jak podaje "Daily Mail", powołując się na lokalnych działaczy praw człowieka, od jego opublikowania dochodzi do przypadków kamieniowania modnie ubranych młodych ludzi.
Dokładna liczba ofiar nie jest znana. Hana al-Bayaty związany z pozarządowymi instytucjami zajmującymi się kwestiami Iraku, powiedział, że jego zdaniem można mówić o ok. 90 - 100 ofiarach w skali kraju.
Emo to subkultura młodzieżowa dość podobna, do mody fanów "gotyckiego rocka", mówi się o pokrewieństwie tych grup. Słowo emo pochodzi od słowa emotional hardcore - młodzi zaliczający się do tej grupy pozują na wrażliwych, przeżywających muzykę głębiej niż inni. Emo to kolejna odsłona zagubienia młodzieży świata zachodniego, ale jako subkultura jest dużo mniej groźna od innych. "Emo powstało jako reakcja na agresywny i materialistyczny styl życia amerykańskich raperów. Dotyczy to głównie popełniania przestępstw, zażywania środków odurzających, powierzchowności, braku okazywania uczuć oraz konsumpcjonizmu. Sprzeciw ten objawia także w modzie – czyste, schludne, obcisłe ubrania, nakładanie makijażu oraz zadbane fryzury będące zaprzeczeniem luźnego, ulicznego wyglądu gangsterów. Emo stanowi swoiste połączenie gothic rocka (mroczny wizerunek, głęboka duchowość) i punka (krytyczne podejście do świata, poczucie braku sensu), ale znacząco różni się od obu tych subkultur - czytamy w wikipedii.
PSaw/polskieradio.pl/dailmail.co.uk

