- Nigdy nie wybaczymy ci tego, co zrobiłeś naszej religii. Zabawiłeś się nami, teraz my będziemy się bawić tobą – pisali do autora utworu "Mekka" muzułmanie m.in. z Wielkiej Brytanii, Francji, Turcji i Niemiec. - Jesteśmy wszędzie. Zapomnij o międzynarodowej karierze - to treść innego maila.

Fanatykom nie spodobały się wstawki z fragmentami modlitw muzułmańskich duchownych. Pierwsze wiadomości przyszły w Wigilię 2009 roku. Fanatyczni wyznawcy islamu grozili muzykowi śmiercią, jeśli nie usunie utworu ze swojej strony na portalu społecznościowym MySpace. Z nienawistnymi pogróżkami napisał do niego m.in. 8-latek, prawdopodobnie z Francji. Większość autorów listów jest oczywiście starsza.

Choć początkowo Kosik nie przejmował się zbytnio pogróżkami, jego dziewczyna i jej rodzina wpadły w przerażenie. – Dlaczego nie pomyślałeś o bliskich? – mówiła matka jego dziewczyny. – To terroryści. Mogą już po nas jechać!

Przestraszony muzyk usunął ze swojej strony utwór. Do każdego ze swoich prześladowców wysłał maila o treści: "Przepraszam, nie chciałem urazić Twoich uczuć religijnych". Wtedy ataki ustały.

sks/TVN24

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »