- Przepraszam - napisała w ostatnim, niedzielnym wpisie. - Wiem, że ten wpis nie zmieni tego, co się stało. I nie oczekuję tego, ale mam nadzieję, że pomoże częściowo zaleczyć rany, które zadałam - oświadczyła.
Kim była kobieta podpisująca się jako April's Mom lub Beccah Rose, której prywatna strona zdobyła w ciągu niespełna stu dni ponad milion klików?
Dla jej fanów była do niedawna po prostu dotkniętą tragedią kochającą matką. Beccah Rose ogłosiła w marcu, że jest w ciąży i jej córeczka którą zamierza nazwać April, jest nieuleczalnie chora. Tłumaczyła, że nie dokona aborcji i że zamierza urodzić skazane na śmierć dziecko.
Ruch pro-life uznał ją natychmiast za bohaterkę, a słowa wsparcia napływały do niej z całego kraju. Blog Littleoneapril stał się jednym z największych hitów internetowych tego roku. Doszło wręcz do tego, że w ostatnich tygodniach jej właścicielce proponowano opiewające na 20 tysięcy dolarów kontrakty reklamowe.
"Beccah Rose" działała sprawnie: namówiła nawet lokalnego fotografa, by robił jej sesje ciążowe. Tymczasem nieuchronnie zbliżał się termin porodu. Publiczność czekała na dziecko, modliła się za nie, chciała znać finał sprawy. Blogerka zaczęła popełniać błędy - najpierw przekładała termin rzekomego porodu, by ostatecznie obwieścić, że dziecko się urodziło i zmarło po kilku godzinach. Na zdjęciu, które nieopatrznie zamieściła, jeden z internautów bez trudu rozpoznał jednak ... lalkę.
Blogosfera zaczęła się natychmiast odwracać od swojej bohaterki. "Beccah Rose", która deklaruje się jako chrześcijanka, nie była w stanie dalej brnąć w kłamstwo. W rozmowie z "Chicago Tribune" przyznała się do oszustwa, a potem na blogu ujawniła swoją tożsamość. Nazywa się Beccah Beushausen i mieszka w pobliżu Chicago.
Twierdziła, że jej "fake story" to tylko efekt rozpaczy po parokrotnej utracie ciąży. - Jestem 26-letnią kobietą, która kocha rysowanie i malowanie. Pracowałam w opiece społecznej, jestem chrześcijanką i mimo, że pisałam wiele swoich postów w sposób nieuczciwy, to Bóg, w którego wierzę razem z Wami, jest wciąż tym samym Bogiem, Dawcą Życia - zakończyła.
Beccah Beushausen zaprzecza przy tym jakoby brała od swoich czytelników pieniądze i przyjmowała czeki. Twierdzi, że dostała jedynie niewielkie prezenty, głównie ubranka dziecięce.
Dawni fani April's Mom są w szoku. Jennifer McKinney, jedna ze znanych blogerek pro-life i autorka strony "My Charming Kids' powiedziała dziennikarzom, że została zdradzona przez osobę, którą od początku popierała. - Czuję się wykorzystana emocjonalnie. Moi czytelnicy modlili się o nią, a ja mam teraz z tego powodu poczucie winy - mówiła.
Ale inna postać blogosfery - Ashley J. z bloga Mommylicious5 - prosiła, by powstrzymać się od komentarzy i nie robić nagonki na zdesperowaną i proszącą o wybaczenie Beushausen. - Chcę tylko powiedzieć, że się za nią modlę i że to co się stało było naprawdę nieszczęśliwe - napisała.
Dziennikarz agencji AP dodzwonił się do domu pani Beushausen, jednak odmówiono mu jakichkolwiek komentarzy.
PB, parentdish.com/chicagotribune.com/AP/littleoneapril.blogspot.com/mommylicious5.blogspot.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

