- Wobec narodowej tragedii – bo tylko tak można nazwać to, co się stało – okładka najnowszego numeru "Faktów i Mitów" wydaje się jakimś makabrycznym i niesmacznym żartem. Przepraszamy za nią, ale "FiM" wydrukowane zostały w środę, trzy dni przed katastrofą – napisali w oświadczeniu. Numer trafił do sprzedaży w piątek.
Szenborn uporczywie podkreśla, że to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. - Zastanawialiśmy się, czy nie wycofać pozostałego nakładu z kiosków, ale nie zrobiliśmy tego, gdy okazało się, że niemal w całości rozszedł się on już w piątek – tłumaczy. Tylko, że jak informuje portal Tvn24.pl, tego dnia nowy numer "FiM" wciąż jeszcze zalegał w warszawskich kioskach i salonach prasowych.
Podobnym "profetyzmem" i szybką reakcją skruchy wykazał się tygodnik "Nie". Na "jedynce" aktualnego numeru można przeczytać tytuły: "Mały Katyń" i "Katastrofa prezydenta K." - felieton autorstwa byłego rzecznika komunistycznego rządu, Jerzego Urbana. Oba teksty oczywiście w ogóle nie dotyczyły tragedii. Numer został zamknięty w piątek o godz. 20:00, a drukowano go w sobotę między 6:00 a 8:30.
Przyznaje, że kiedy gazeta trafiła do kiosków, odebrał od oburzonych czytelników kilkadziesiąt e-maili i kilka telefonów. - Od razu zamieściliśmy na stronie internetowej wytłumaczenie, że tytuły artykułów były przypadkiem, a nie proroctwem. Zamierzamy też wyjaśnić sprawę w najbliższym wydaniu – stwierdził w rozmowie z Presserwisem zastępca redaktora naczelnego, Przemysław Ćwikliński.
Dodaje też, że dzwonił do drukarni z pytaniem, "czy nie da się podmienić składki z jedynką". - Ale jedynym wyjściem było przemielenie całego nakładu i drukowanie go jeszcze raz, a na to nie zgodził się naczelny ze względu na koszty i opóźnienie w dostarczeniu nakładu do kiosków – tłumaczy Ćwikliński.
mm/Tvn24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

