Miał ogromną wiedzę o kulisach służb specjalnych i świata polityki. A do tego niewyparzony język. I to właśnie zgubiło generała Sławomira Petelickiego. Za niedyskrecje, np. te o SMS-ach, w których rząd po katastrofie smoleńskiej miał zrzucać winę na pilotów, i coraz ostrzejsze ataki pod adresem rządzących, generał został ukarany odcięciem kontaktów z ministerstwem obrony, a co za tym idzie także kontaktów biznesowych. Bez interesów na styku prywatnych firm i państwa, bez znajomości, nie mógł dalej prowadzić dzialalności doradczej w jednej z większych korporacji - czytamy w Fakcie. 

 

– Rok temu przestał pracować w firmie Ernst&Young, w której bardzo dobrze zarabiał jako doradca strategiczny na kontrakcie menadżerskim – ujawnia w rozmowie z Faktem jeden bliskich kolegów generała. – Bardzo to odejście przeżył, bo w środowisku mówiło się, że jego rozstanie z tą firmą spowodowane jest miedzy innymi faktem, że od dłuższego czasu nie miał już kontaktów na najwyższych szczeblach – opowiada. – Oficjalnym powodem odejścia były oczywiście redukcje zatrudnienia.

 

Generał po utracie pracy w jednej korporacji starał się o podobna posadę w innych firmach. Ale bez powodzenia. – Niestety mu nie wychodziło. Odbijał się od zamkniętych drzwi, a jego coraz ostrzejsze wystąpienia w mediach nie ułatwiały znalezienia nowej posady – dodaje znajomy byłego szefa GROM.

 

Petelicki pracował także w firmie Grupa Grom, której był współzałożycielem, a która oferowała m.in. doradztwo z zakresu bezpieczeństwa, szkolenia oraz organizowała wyjazdy połączone ze sportami ekstremalnymi dla firm. – Grupa Grom nie przynosiła spodziewanych dochodów – mówią znajomi generała.

 

– Został bankrutem – opowiadają już wprost jego przyjaciele. I to Petelickiego podobno załamało już całkowicie. Miał wprawdzie jeszcze generalską emeryturę – aż 8 tysięcy złotych. Ale tyle pieniędzy to kosztowało zaledwie czesne za zajęcia w elitarnej szkole, do której chodzi dwójka jego dzieci.

 

– Ciężko to znosił, bo był przyzwyczajony do tego, ze zapewnia rodzinie życie na wysokim poziomie. Dwa samochody, ładne mieszkanie – mówi jeden z kolegów Petelickiego. – Uważał, że to obowiązek mężczyzny.

 

A Petelicki, mimo kłopotów finansowych, żył ponad stan. Jego znajomi przypominają nawet niedawną sytuację, gdy generał nie miał z czego zapłacić za imprezę, na którą zaprosił byłych GROM-owców.

 

eMBe/Fakt.pl