Nie słyszałam wypowiedzi pana premiera i wydaje mi się, że jest ona wyrwana z kontekstu. Jestem natomiast zdania, że pewne tematy, które są takimi flagowymi tematami konkretnych partii (jak np. sprawa związków homoseksualnych jest z sztandarową sprawą SLD) dobrze jest rozpatrywać nie w kontekście wyborczych obietnic i dyskusji bardzo emocjonalnych, a czasami mniej merytorycznych, ale właśnie wtedy, kiedy jest spokojna atmosfera dyskusji merytorycznej.
Chodzi o to, żeby pewne newralgiczne tematy rozpatrywać merytorycznie, a nie emocjonalnie i politycznie. Wydaje mi się, że właśnie to miał na myśli premier mówiąc, że do sprawy związków homoseksualnych dobrze jest wrócić po wyborach, a nie żeby to były takie „flagi” danej partii, na których się będziemy koncentrowali.
Co do wszelkiej dyskusji na temat związków homoseksualnych, radzę więc odłożyć na później. Premier powiedział tylko tyle, że po wyborach proponuje dyskusję i ja się z nim zgadzam.
Tak samo jest z niezbędną ustawą bioetyczną. Wróćmy do niej po wyborach. Ona jest potrzebna sama w sobie, a nie żeby ktoś na niej wygrywał wybory. Te wszystkie trudne sprawy, tak jak kiedyś aborcja (zresztą nie wiem czy nie wróci także teraz) to tematy, którymi się „gra”. Może w przypadku aborcji miało to dobre skutki, bo zwiększyła się świadomość społeczeństwa w tej materii. Ale jestem politykiem od bardzo dawna i nie lubię tego czasu, kiedy się wyciąga takie tematy-flagi i macha się nimi tylko po to, żeby machać, a nie żeby coś z nimi zrobić.
Not. eMBe

