W internecie można przeczytać o swego rodzaju nagonce, również w internecie, sfrustrowanych zwolenników PO, wobec tych posłów, którzy zagłosowali przeciwko tzw. związkom partnerskim. Czy pani, która zagłosowała przeciw, doświadcza takich działań?

 

Nie byłam jeszcze w swoim biurze. Prawdopodobnie są takie maile. Nie należy jednak przesadzać z takim przerażeniem. Nikt mnie nie prześladuje w mojej partii. Zawsze miałam wolność głosowania. Głosowania światopoglądowe nie są obarczone dyscypliną. Nie można więc tu mówić o żadnych prześladowaniach. A to, że grupa sprzyjająca związkom partnerskim jest aktywna i przysyła maile? Każdy ma prawo przysyłać maile. Nie czuję się represjonowana. Każdy powinien trwać przy swoim zdaniu i ja mam absolutną pewność, że jest ono słuszne.

 

Premier skrytykował jednak wasze głosowanie...

 

Mam inne poglądy niż pan premier i wyraziłam to w głosowaniu. Jest to uzgodnione, że w sprawach światopoglądowych głosujemy tak, jak uważamy. Jesteśmy zgodni co do poglądów gospodarczych i ja jestem liberałem gospodarczym. Co do światopoglądu, że się w nim różnimy – to jest wartość.

 

Czyli pani w dalszych głosowaniach będzie konsekwentna w tej sprawie?

 

Będę głosowała w zgodzie z własnym sumieniem i jestem przekonana, że w Platformie nikt mi z tego powodu nie będzie głowy urywał. To jest powód, dla którego jestem w PO i choć większość w Platformie ma inne poglądy, to się nie wyraża tego w formie szykan. To trzeba docenić w dzisiejszej polityce, że jest taka możliwość.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski