Pierwszy tom poświęcony był życiu Jezusa od chrztu w Jordanie po Przemienienie na górze Tabor. Drugi traktował o Pasji i zmartwychwstaniu. Ostatni mówił o dzieciństwie Chrystusa. – Benedykt nie poprzestaje na historycznej analizie: Kto naprawdę pragnie zrozumieć Jezusa, musi zażądać poznania Jego osoby i przesłania! – podkreśla z zapałem prof. Stadelmann.

 

Prof. Stadelmann zwraca uwagę na istotny problem, z którym papież musiał się zmierzyć pisząc książkę o dzieciństwie Jezusa. – Czy niepokalane poczęcie, Betlejem jako miejsce narodzin, aniołowie na polach pasterskich, gwiazda wskazująca drogę, wreszcie dwunastoletni Jezus w świątyni powinny być rozumiane jako mityczne opowieści? Czy więc te opowieści, prawdy teologiczne zostały ubrane w formy fikcyjnych historii, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca? – wymienił niektóre ważne pytania, które papież musiał sobie zadać.

 

Prof. Stadelmann chwaląc książkę Benedykta wyraził żal, że już na wydziałach teologicznych już nie uczy się takiego rozumienia Pisma Świętego, tak jak to robi papież w trzeciej części „Jezusa z Nazaretu”. – Można tylko marzyć, żeby na wydziałach teologii i kościelnych szkołach wyższych uczono o biblijnym Jezusie i realności objawienia się Boga w Jego osobie i nauczaniu w tak klarowny i zdecydowany sposób, jak robi to Benedykt XVI w swojej książce – pisze w końcówce teolog.

 

Jr3/kath