Fronda.pl: "Żerując na autentycznych ludzkich emocjach” zrobiła Pani razem z Janem Pospieszalskim "film-agitkę, propagujący obłędny, spiskowy, jakby tradycyjnie PiS-owski sposób widzenia świata”. Nie wstyd Pani?

Ewa Stankiewicz*: To jest właśnie język miłości jaki prezentuje największa gazeta w Polsce. Dziękuję jej za to, bo gdyby napisała o mnie coś dobrego, to musiałabym się tłumaczyć swoim przyjaciołom. Nie jestem związana z żadną stacją, żadnym medium i mogłam sobie pozwolić na to, by tam pójść i spontanicznie rozmawiać z ludźmi.

No właśnie, że nie mogła Pani."Autorzy niby sami nie mówią, że "Ruscy" zestrzelili samolot, ale nie kontrują też głupstw mówionych przez ludzi pod wpływem emocji”. To skandal, żeby dać takim ludziom mówić i w ogóle im nie przerywać.

No tak. Środowisko związane z tą gazetą, albo udaje, że tych ludzi, którzy wypowiadali się w filmie, nie ma, albo zwyczajnie ich obraża. Nie dziwię się, że nie mogą przełknąć, że ktoś pozwolił mówić zwykłym ludziom. I to prawie przez dwie godziny, w publicznej telewizji.

Autorzy "rozmawiając z ludźmi stojącymi pod Pałacem Prezydenckim wyłapywali tych, którzy głosili najbardziej karkołomne teorie” – czytamy dalej w przenikliwej recenzji filmu „Solidarni 2010”.

I trudno z takimi manipulacjami dyskutować, żeby nie stoczyć się na podobny poziom dyskusji. Taka praca dziennikarza, że rozmawia z ludźmi. A my z Jankiem Pospieszalskim zaczynaliśmy te rozmowy od prostych pytań: "Po co tutaj przyszliście? I, "co czujecie?". I one wywoływały spontaniczne rozmowy. W ogóle nie padały pytania, na kogo ci ludzie głosowali.

I spontaniczne reakcje. Montażystę TVP obstąpił tłum. Ludzie kazali mu klękać i przysięgać, że nie jest z TVN...

Mi też się obrywało za dziennikarzy. I to wcale nie od "moherowych beretów”. Bardzo ostre słowa wobec dziennikarzy wypowiadali ludzie prezentujący cały przekrój społeczeństwa. Niezależnie od wieku, wykształcenia, czy pochodzenia. Doszło do tego, że dziennikarze komercyjnych stacji pochowali swoje kostki, emblematy, którymi na co dzień się chwalą.

Dantejskie sceny, zapachniało linczem…

(Śmiech) A to tylko ogromna rzesza ludzi dostrzegła po prostu manipulację i brak rzetelnego dziennikarstwa, które nie fałszuje rzeczywistości. Kilka razy usłyszałam wprost: "Przestańcie kłamać”. Tak reagowali ci, którzy zobaczyli, że długo byli oszukiwani i przekonali się, że zaufali kłamcom. Miejscami byłam przerażona tym, w jaki sposób media skrzywdziły tych ludzi.

Nie. "Przerażające jest też to, że ludzie wypowiadający się w tym filmie nie dopuszczają myśli, że ktoś może mieć inne poglądy. Uznają to za efekt manipulacji, prania mózgów jakichś tajnych, niezidentyfikowanych sił”. Koniec cytatu.

Gazeta, z której pochodzi ten cytat używa haseł rodem z „Trybuny Ludu”. To komuna zawsze posługiwała się kłamstwem. Jedyny sposób wyjścia z tego błędnego koła, to ujawnianie tego kłamstwa.

Z całym szacunkiem. Za dużo naoglądała się pani "Mission impossibile” i naczytała "Syzyfowych prac”.

Nie (śmiech). Pod pałacem prezydenckim zobaczyłam ludzi zwykłych, starych, młodych i mądrych. I chciałabym, żeby w Polsce było miejsce dla wszystkich. Także dla tych ksenofobów z salonu, bo jak inaczej określić środowisko, które ludzi złamanych narodową tragedią nazywa "krwiożerczym tłumem”? Tylko niech zejdą z tej swojej ksenofobii, zrezygnują z przejawów sekciarstwa z ich strony: wykluczanie innych, niedopuszczanie do głosu.

Poważna dziennikarka i wygaduje takie rzeczy. Co też Pani przyszło do głowy.  Nie boi się Pani o swoją reputację? „Opiniotwórczą gazetę”, zasłużoną dla III RP,  posądzać o sekciarstwo?

Zastanawiam się raczej, czego boi się ten salon. Chyba tego, że traci kontrolę nad społeczeństwem. Ja sama boję się raczej utraty wolności słowa, tego że będzie u nas jak na Białorusi.

No, bez przesady. Jesteśmy w Unii Europejskiej i NATO!

Na prezydenta głosowało ok. 8 mln ludzi. Zastanawiam się, co trzeba myśleć o sobie, żeby opluwać tak duża grupę ludzi. A w ślad za manipulacją mediów idą wyroki sądów, które nie zostały zlustrowane. Dzięki temu, za niezależne poglądy można ściągnąć na siebie kłopoty, co pokazują przykłady Grzegorza Brauna i Wojciecha Sumlińskiego. A prof. Zybertowicz cytuje znanego redaktora z salonu i zostaje skazany. Ale czas żałoby narodowej pokazał, że duża część społeczeństwa widzi te manipulacje. I w tym tkwi nadzieja.

Rozmawiał Mariusz Majewski

*Ewa Stankiewicz - polska reżyserka, dziennikarka i scenarzystka filmowa. Autorka reportaży telewizyjnych i radiowych. Wspólnie z Anną Ferens zrealizowała słynny dokument „Trzech kumpli”. Współtworzony przez nią (wraz z Anną Jadowską) film „Dotknij mnie” otrzymał nagrodę główną  w konkursie filmów niezależnych na festiwalu w Gdyni. Za „Trzech kumpli” razem z Anną Ferens dostała Nagrodę im. Dariusza Fikusa i Nagrodę im. Andrzeja Woyciechowskiego.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »