"Nie tak dawno środowiska katolickie głośno domagały się ekskomuniki dla Ewy Kopacz (...). A wszystko przez to, że Kopacz interweniowała w szpitalu w sprawie 14-latki, której lekarze nie chcieli przeprowadzić aborcji. Minister tłumaczyła, że jako urzędnik wykonuje prawo. Działacze katoliccy podnieśli jednak wrzask, że minister zdrowia pomogła w aborcji. A za to grozi ekskomunika. Jednak nie wszyscy w Kościele tak uważali. W czwartek Watykanie Ewa Kopacz otwiera obchody 25-lecia Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i spotka się z Benedyktem XVI." - głosi lakoniczna, ale dość emocjonalna notka w tabloidzie "Super Express".

Ton tekstu w bulwarówce oddaje dobrze, w jaki sposób mogła zostać odebrana watykańska wizyta minister zdrowia Ewy Kopacz przez osoby niechętne nauczaniu Kościoła bądź nie rozumiejące istoty problemu. Czy po tym, jak minister Ewa Kopacz w istotny sposób przyczyniła się do zabicia dziecka "Agaty" rzeczywiście została "wyróżniona przez papieża"?

Przede wszystkim minister Kopacz nie spotkała się z Ojcem Świętym. Na stronie Ministerstwa Zdrowia widnieje jedynie informacja o tym, że Ewa Kopacz została zaproszona na obchody powstania papieskiej rady. Rzecznik prasowy Minister Zdrowia Piotr Olechno zaprzecza jednak w rozmowie z Fronda.pl, jakoby w programie wizyty minister znalazła się audiencja, czy spotkanie z papieżem Benedyktem XVI.

Jak to się stało, że szefową resortu zdrowia zaszczycono zaproszeniem do Stolicy Apostolskiej? Wszystko za sprawą watykańskiego "ministra zdrowia" - ks. abp. Zygmunta Zimowskiego. To on zaprosił ją teraz do Watykanu.

Kopacz, deklarująca się jako katoliczka, mieszka w diecezji radomskiej, której przewodzi właśnie przewodniczący watykańskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Gdy w 2008 roku w jednym z programów telewizyjnych minister oświadczyła, że wskaże 14-latce z Lublina szpital, gdzie ta będzie mogła dokonać aborcji, wierni prosili biskupa Zimowskiego, by potwierdził, że Kopacz zaciągnęła na siebie ekskomunikę. Choć Kościół oficjalnie naucza, by politykom popierającym aborcję nie udzielać Komunii Świętej, ówcześnie jeszcze biskup Zimowski prośby o reakcję zbył milczeniem.

- Był to jednoznaczny brak męstwa – komentuje w rozmowie z Fronda.pl poseł PO Jacek Żalek i zaznacza, że chodzi mu nie tyle o zachowanie minister Kopacz, ile o reakcję biskupów. - Jak się zachowała minister, każdy widział. Ale o ile polityk ma pewne prawo do zachowań, które będą budziły wątpliwości moralne, to biskup ma w takiej sytuacji bezwględny obowiązek nazywania białego białym, a czarnego czarnym – mówi kolega klubowy Ewy Kopacz.

- Wtedy Pani mister zachowała się jak polityk bez kręgosłupa moralnego. Miała zapewne poczucie, że ludzie wokół chcą tej aborcji – wskazała szpital, teraz uznała, że wizyta w Watykanie będzie dobrze widziana, więc pojechała - mówi portalowi poseł z Białegostoku. - Wydaje się, że teraz albo Watykan nie jest do końca konsekwentny, albo dyplomatyczne służby watykańskie nie do końca mają rozeznanie w sprawie – ocenia całą sytuację poseł Żalek.

Ta hipoteza wydaje się całkiem prawdopodobna w kontekście ostatnich doniesień o kłopotach abp. Rino Fisichellego. Hierarcha ten wypowiedział się "nieortodoksyjnie" w sprawie aborcji u zgwałconej brazylijskiej 9-latki, co wywołało kontrowersje i obiegło media na całym świecie. Papież o sprawie dowiedział się dopiero po wielu miesiącach. Dlatego niewykluczone, że Benedykt XVI o "sprawie Agaty" również nigdy nie słyszał, skoro miała rozgłos właściwie tylko w Polsce.

Jacek Żalek zwraca też uwagę, że może wyjaśnienie zaproszenia Ewy Kopacz leży gdzie indziej. Do Watykanu przyjeżdżają przecież różni ludzie, a sam papież spotkał się z prezydentem USA Barackiem Obamą, któremu do poszanowania życia jeszcze dalej, niż minister Kopacz. - Kościół zawsze daje człowiekowi szansę i nadzieję na poprawę. Sam fakt, że minister została publicznie uznana za osobę, która reprezentuje katolickie wartości, może na nią podziałać dwojako: albo uzna, że nie musi już nic robić, bo i tak jest uznawana za katoliczkę, albo zmobilizuje ją to do pracy nad sobą, by mogła lepiej reprezentować te wartości – uważa Żalek.

Rzeczywiście, wśród pozostałych gości spotkania Rady ds Duszpasterstwa Służby Zdrowia była m.in. Margaret Chan - szefowa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która to organizacja również nie jest znana z obrony życia nienarodzonych. Pozostaje więc mieć nadzieję i modlić się, by wyróżnienie dla obu wpływowych kobiet przyniosło dobre owoce, a nie zgorszenie.

Agnieszka Jaworska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »