Marta Brzezińska: W Belgii poddano legalnej eutanazji 45-letnich głuchoniemych bliźniaków. Stało się tak, ponieważ bracia zaczęli tracić wzrok. Czy nie jest to bezprecedsowa sprawa? Bliźniacy byli młodzi, a utrata wzroku nie powodowała u nich straszliwych mąk, których nie da się znieść.
Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz: To pierwszy sygnał, że mamy do czynienia z próbą redefinicji terminu. Do niedawna eutanazją określono – i to jest definicja, na którą w encyklice Evangelium Vitae powołuje się Ojciec Święty – czyn lub zaniedbanie, które ze swojej natury lub z intencji działającego, powoduje bezbolesną śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia. Tutaj natomiast, cierpieniem, które miałoby stać u podstaw decyzji jest tak naprawdę bezsens życia. Innymi słowy, mamy do czynienia z klasycznym motywem samobójczym, i to wynikającym z jakiegoś wewnętrznego rozsypania się człowieka. Możemy to ubierać w ładne frazesy, nie zmieni to jednak natury czynu – jest to samobójstwo dokonane w majestacie prawa, z asystą lekarza. Samobójstwo, wynikające z tego, że człowiek nie chciał żyć. Jedyny precedens, jaki pojawia się w tej sprawie to taki, że dotyczy ona bliźniaków. Nie sądzę, aby to był pierwszy przypadek dopuszczenia takiej procedury dla kogoś, kto nie chce żyć.
Precedens w takim sensie, że żaden z nich nie odczuwał bólu, ani nie był śmiertelnie chory. Po eutanazji braci, rządzący w Belgii socjaliści złożyli poprawkę, która ma rozszerzać prawo eutanazyjne tak, by objęło dzieci i osóby cierpiące na chorobę Alzheimera.
Jeżeli robi się ustępstwo w moralności, to zawsze jest to początkiem tego, co nazywamy w bioetyce równią pochyłą. Jeśli zgodzimy się na wyjątek od reguły, która nie zna wyjątku, to rozpoczynamy proces poszerzania pola, w którym idziemy na ustępstwa. Bardzo charakterystycznym przykładem równi pochyłej było prawo w Wielkiej Brytanii, odnoszące się do in vitro. Na początku, w 1978 roku, kiedy brytyjski parlament zgodził się na przeprowadzanie procedur zapłodnienia pozaustrojowego, miały być one stosowane wyłącznie w przypadku małżeństw, u których zdiagnozowano niepłodność, a które leczą się od wielu lat, ale to nie przynosi efektów w ich staraniach o potmostwo. W tej chwili, po bardzo wielu zmianach jest tak, że in vitro jest dostępne praktycznie na życzenie i dla każdego. Także z całą procedurą eugeniczną, co oznacza, że można sobie „zamówić” dziecko o określonej charakterystyce. Tak zrobiła pewna lesbijska para. Obie panie były głuchonieme z powodu wady genetycznej, więc zażyczyły sobie córki, która będzie obarczona tą samą wadą. W podobny sposób poszerzono także prawo dotyczące prawo tworzenia hybryd. Wielka Brytania, która jest w awangardzie, jeśli chodzi o zaawansowaną biomedycynę w Europie, jest także w awangardzie w kwestii prawa, regulującego te kwestie. Za każdym razem zastrzegano w jasny sposób pewne granice, a później okazywało się, że są one systematycznie poszerzane. Podobnie stało się w Holandii w przypadku eutanazji. Wydaje się, że podobny proces zmian prawnych będzie miał miejsce także w UE i w naszym kraju, ponieważ jesteśmy świadkami procesu rozmiękczania sumień i rozmiękczania prawa po to, żeby zliwkidować etyczne i prawne bariery, chroniące ludzkie życie, zarówno wtedy, kiedy chodzi o jego poczętek, jak i koniec.
Mówi Ksiądz o redefinicji eutanazji. W ostatnim czasie jesteśmy świadkami tego, że zwolennicy legalizacji w Polsce zabijania na życzenie robią eutanazistę z Jana Pawła II, powołując się na jego słowa: „pozwólcie mi odejść”.
To nadużycie, które wynika z całkowitego niezrozumienia różnicy pomiędzy eutanazją bierną, a rezygnacją z uporczywej terapii. Te działania różnią się dwoma elemantami. Po pierwsze - intencją eutanazji jest zawsze przyspieszenie śmierci, a w rezygnacji z uporczywej terapii takiej intencji nie ma. Jest jedynie zgoda na śmierć, która jest nieunikniona. Mogę ją nieco opóźnić kosztem wielkiego cierpienia, przedłużenia agonii, ale nie jestem w stanie jej zapobiec. Druga różnica wynika z tego, że w przypadku rezygnacji z uporczywej terapii nie wolno zrezygnować z działań, które mają charakter proporcjonalny i zwyczajny. A zatem, z działań terapeutycznych właściwych dla danego stanu chorego, proporcjonalnych i adekwatnych do tego stanu. Ponadto, nie wolno zrezygnować z działań, które mają charakter dokarmiająco-nawadniający, oraz z działań pielęgnacyjnych. Eutanazja bierna oznacza rezygnację z wszelkich działań terapeutycznych i pielęgnacyjnych w celu przyspieszenia śmierci. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to dyskusja z nim jest bezprzedmiotowa. Oczywiście, można się powoływać na papieża, co robią nieustannie różnego rodzaju gwiazdy i gwiazdeczki, ponieważ Jan Paweł II jest postacią publiczną o ustalonym autorytecie. Ale jeśli już ktoś powołuje się na papieża, to niech powołuje się również na jego nauczanie, a najpierw – dobrze je zrozumie. Te odwołania, których jesteśmy ostatnio świadkami wynikają przede wszystkim z zawinionej niekompetencji tych, którzy je czynią.
Rozmawiała Marta Brzezińska
fot. Telegraph.co.uk
