Jeszcze przed eutanazją Emiel Pauwels, belgijski sportowiec mówił mediom: „Kto by nie chciał zakończyć życia, pijąc szampana w otoczeniu wszystkich najbliższych?”. - Kiedy przyjdzie doktor z zastrzykiem, opuszczę ten świat z poczuciem, że dobrze przeżyłem swoje dni - mówił dziennikarzom "Het Laatste Nieuws" 95-letni lekkoatleta. Belgijskie media opublikowały zdjęcia uśmiechniętego sportowca w swoim domu w Brugii, wznoszącego toast i otoczonego przez rodzinę, przyjaciół oraz członków klubu lekkoatletycznego, do którego należał. - To była najpiękniejsza uroczystość w moim życiu - powiedział, dzień później poddał się eutanazji. Pytanie, tylko czy godzina po eutanazji też była ta piękna, i jeśli sportowiec w ostatnim momencie swojego życia, nie pokutował, to gdzie jest teraz?
TPT/Wyborcza.pl
