- Jeśli jutro będę z grupą europosłów w Polsce, zapytam pana Kaczyńskiego, kiedy podpisze traktat. Na jakiej podstawie prawnej pan nie podpisuje traktatu? - odgrażał się polskiemu prezydentowi w rozmowie z Radiem Zet Daniel Cohn-Bendit. Niemiecki eurodeputowany, który w piątek obraził prezydenta Czech Vaclava Klausa, nie ukrywa nastawienia w stosunku do przeciwników traktatu lizbońskiego.
Polscy europarlamentarzyści są oburzeni. Większość z nich solidaryzuje się z Vaclavem Klausem. Ryszard Czarnecki z PiS sugeruje w dzisiejszej Rzeczpospolitej, że incydent mógł mieć związek z problemem alkoholowym Cohn-Bendita. – Nie wiem, czy podczas wizyty na Hradczanach był na rauszu, co by wiele tłumaczyło, ale w Parlamencie Europejskim jest na rauszu właściwe bez przerwy.
– To, że ma się odmienne poglądy, to jeszcze nie powód, by obrażać swoich adwersarzy. Lewicowo-liberalne środowisko, które reprezentuje Cohn-Bendit, niestety uważa, że jest właścielem Europy – komentuje Bogusław Sonik z PO. – Ten ton jest bardzo niepokojący. Nie wyobrażam sobie, by europosłowie rozmawiali tak z Putinem. Wydaje im się, że wobec przywódcy małego kraju mogą sobie pozwolić na więcej.
Macieja Giertycha z LPR nie dziwi scysja na Hradczanach. – Ja też wiele razy padłem ofiarą takich aroganckich zachowań. Cokolwiek powiem, jestem natychmiast atakowany. Skąd taka zajadłość? Ci ludzie widzą, że ich wizja projektu europejskiego się rozpada i są zrozpaczeni.
Tylko Marek Siwiec z SLD, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, nie widzi w całej sytuacji nic nadzwyczajnego. – To, co zrobił Cohn-Bendit, to był oczywiście happening i ja takich metod nie akceptuję. Ale z drugiej strony, prezydent Klaus wiedział, że ma do czynienia z osobą o niezwykłym temperamencie, z postacią legendarną. Mógł się więc spodziewać, że rozmowa nie będzie standardowa. Nie rozumiem, po co robi z tego aferę.
aj, Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

