Najpierw głośno było o Catherine Ashton, która obejmie stanowisko ministra spraw zagranicznych UE. W okresie Zimnej Wojny działała w Kampanii na Rzecz Nuklearnego Rozbrojenia (CND) i działała na rzecz jednostronnego rozbrojenia nuklearnego państw NATO. - Jeśli ktoś czytał pracę Władimira Bukowskiego "Pacyfiści kontra pokój" to wie, że ruchy rozbrojeniowe w Europie Zachodniej w latach 80-tych były blisko związane z KGB. Chciałbym, by laburzystka wyjaśniła istotę tych relacji, o których, jako była skarbniczka jednej z takich organizacji, na pewno dużo wie – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl europoseł PiS Konrad Szymański. I chyba nie przesadza, skoro nawet brytyjski "The Times" napisał, że w czasie, gdy Ashton była skarbniczką Kampanii na Rzecz Rozbrojenia Nuklearnego, organizacja przyjmowała środki z byłego ZSRS.
Koalicja Ruchów Lewicowych i Ekologicznych
Potem media zainteresowały się też innymi politykami stojącymi u bram unijnej kariery. Co się okazało? Czech Štefan Füle, który będzie najwyraźniej przyszłym komisarzem ds. rozszerzenia UE w latach 80-tych należał do Komunistycznej Partii Czechosłowacji, a dyplomacji uczył się na cenionej w krajach bloku wschodniego moskiewskiej MGIMO.
Lewackie ciągoty miał też dyrektor londyńskiej centrali Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Węgier László Andor. Choć nie należał do monopartii, to w latach 90-tych założył w Budapeszcie neomarksistowskie pismo "Świadomość". Jego, prawdopodobnie, przyszła koleżanka Maria Damanaki należała do Komunistycznej Partii Grecji, nowolewicowej Koalicji Ruchów Lewicowych i Ekologicznych. Do ugrupowania socjaldemokratycznego przeszła nie ze względu na zmianę poglądów, ale po prostu miała inne zapatrywania na kwestie taktyki politycznej.
Zdaniem Konrada Szymańskiego w europejskiej polityce nierówno traktuje się oba wielkie totalitaryzmy – komunizm i nazizm. O ile działacz organizacji narodowosocjalistycznej czy faszystowskiej nie miałby możliwości bycia komisarzem, o tyle były komunista, jak najbardziej. - To zwycięstwo rosyjskiej polityki różnicowania tych dwóch zbrodniczych systemów – dodaje polityk PiS. I zapewnia, że jego frakcja w Parlamencie Europejskim będzie w styczniu wnikliwie przepytywać kandydatów na stanowiska.
Styczniowe przesłuchania w PE zapowiadają się więc ciekawie. Zwłaszcza że w Wlk. Brytanii trwa już ostra kampania przed wyborami parlamentarnymi.
Wielka koalicja ma się dobrze
Pojawia się jednak inne pytanie: Czy Europejska Partia Ludowa, która wygrała ostatnie wybory do PE, musi w ogóle brać pod uwagę lewicowych kandydatów do komisji? Czy nie może skorzystać z członków innych partii? - Zupełnie niepotrzebnie obiecuje się demokratyzację UE. To w obecnej sytuacji nie jest możliwe. Nadal będzie rządzić wielka koalicja, złożona z chadeków, socjaldemokratów i liberałów – mówi Konrad Szymański w rozmowie z portalem Fronda.pl.
Inaczej problem postrzega europoseł PO Paweł Zalewski. - Pani Ashton przede wszystkim nie ma wielkiego doświadczenia w sprawach zagranicznych. Jeśli chodzi o jej przeszłość ideologiczną, to okaże się co ma do powiedzenia 2 grudnia na przesłuchaniu komisji spraw zagranicznych – mówi Zalewski portalowi Fronda.pl. - Może się okazać, że jest z nią tak, jak z Joschką Fischerem, którego lewacka przeszłość jest powszechnie znana. Moim zdaniem, jego zmiana poglądów jest trwała i szczera - dodaje.
Skąd zatem zdecydowana reakcja prasy brytyjskiej i oburzenie chadeków? - Skład Komisji Europejskiej to jest tylko echo szerszego problemu. Prawdziwym zagrożeniem, na przykład jeśli chodzi o politykę wobec Moskwy, są polityki narodowe. Rosja rok temu napadła na Gruzję, a niedawno przeprowadziła na wielka skalę manewry mające na celu sprawdzenie swoich możliwości napaści na kraje członkowskie UE i NATO. W tym samym czasie prezydent Francji Nicolas Sarkozy rozmawiał z Putinem o tym, czy mu nie sprzedać helikopterowca, który pozwalałby Rosji na atak z daleka. To jest zasadniczy problem Europy – tłumaczy Zalewski.
Stefan Sękowski, JaLu
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

