Skalpel a poczucie własnej wartości
Liczba pacjentów zgłaszających się operacji plastycznej nie wzrosła w ciągu ostatniej dekady, niemej ich praktyka jest coraz mniej krytykowana. Chirurgię plastyczną dzielimy na chirurgię rekonstrukcyjną i chirurgię kosmetyczną. Chirurgia rekonstrukcyjna stara się przywrócić formę i funkcję organizmu, a zatem jest zawsze dobra moralnie, jako łagodząca skutki defektu. Chirurgia kosmetyczna różni się o niej tym, że stara się ulepszać zdrowe tkanki w celu poprawy wyglądu i poczucia własnej wartości. Przeglądając się problemowi w świetle Pisma Świętego, nie uważam, jakobyśmy mieli prawo do potępienia wszelkich form chirurgii kosmetycznej. Powinniśmy być jednak wymagający, jeżeli chodzi o nasze motywacje do wykonywania zabiegu. Po pierwsze, powinniśmy być ostrożni, jeśli nasze motywacje bazują na potrzebie zwiększenia naszego poczucia własnej wartości. Jak mówią dowody, długoterminowe efekty chirurgii plastycznej nie zawsze są pozytywne, prawidłowa postawa akceptowania siebie powinna być kształtowana nie na podstawie własnego obrazu, ale obrazu na który Bóg nas stworzył, ten który za nas umarł. Po drugie, powinniśmy zastanowić się, czy nasza motywacja do zabiegu jest chęcią znormalizowania naszego wyglądu lub wzmocnienia naszego organizmu, czy zbliżenia się do wyimaginowanego ideału. Jeśli w motywacji operacji kosmetycznej dominuje chęć uczynienia siebie doskonałym, aby zwrócić na siebie uwagę otoczenia, to nie ma mowy tutaj o żadnej zasadzie biblijnej skromności. Ostatnio jednak chirurgia mocno lansuje ideę, że nasze ciała są naszą własnością i możemy modyfikować je bez ograniczeń.

Świadectwo chirurga
Jako chirurg zajmujący się strefą szczęki, twarzy i ust, często wykonuję operacje korygujące szczękę. Operacja naprawcza jest wykonywana przez nacięcia niewłaściwie ustawionej górnej i dolnej szczęki i utrzymania ich w odpowiedniej pozycji. Kiedy aparaty ortodontyczne nie są w stanie umieścić zębów w odpowiedniej pozycji, zabieg ten jest zalecany w celu wyrównywania zębów i osiągnięcia prawidłowego zgryzu. Choć przede wszystkim funkcjonalna, posiada też aspekt kosmetyczny. Już skrótowa dokumentacja wydawana przez lekarzy praktyków pokazująca zdjęcia pacjentów przed i po zabiegu, ukazuje tę poprawę. Omawiając etykę chirurgii plastycznej, chciałbym oprzeć się na dwóch historiach.
Pierwszy przypadek dotyczy młodej kobiety, która miała dolną szczękę zbyt krótką, a górną zbyt wąską, przez co przednie zęby się nie stykały. Innymi słowy, jej zgryz wymagał wyrównania. Skarżyła się, że jej podbródek był "zbyt duży". Kiedy wyjaśniłem jej plan leczenia, wskazała to jako jej problem i chciała, żeby planowana operacja zmniejszyła jej podbródek. Przeprowadziliśmy szeroką operację na obydwu szczękach, tak aby zęby się stykały. W efekcie zarys jej zgryzu był idealny, a ona była zdecydowanie zadowolona ze swojego wyglądu. Potem wyprowadziła się z miasta i straciliśmy z nią kontakt. Dwa lata później wróciła do naszej kliniki. Niestety, wróciła z komplikacjami. Zmiany, które wprowadziliśmy miały tendencje do nawrotu i zęby znów nie stykały się właściwie. Miała też bóle w stawach szczękowych, jednak estetyczne zmiany spowodowane zabiegiem nie uległy zmianie. Innymi słowy, była nadal bardzo zadowolona ze swojego wyglądu. Dałem jej możliwość zabiegów poprawiających, ale ona uśmiechnęła się i powiedziała mi, że nawet jeśli jej ból wzrósł by dziesięciokrotnie i nie mogłaby cieszyć się gryzieniem steków, uważała by nadal, że zabieg, który już wykonałem był najlepszą rzeczą, jaką przeżyła. Była już tak zadowolona ze swojego wyglądu, że nie była już zainteresowana funkcjonalnością.

Niedługo potem zrobiłem operację szczęki drugiej kobiety, która była nieco starsza od pierwszej. Miała również zły zgryz, co wyrównaliśmy, ale nie aż do tego stopnia, jak u pierwszej pacjentki. Wyrażała bardzo niewiele uwag co do jej wyglądu. Wykonałem stereotypową operację na górnej i dolnej szczęce, co ułożyło jej zęby w idealnym układzie. W jej początkowym okresie zdrowienia, wróciła do mojego biura bardzo zdenerwowana. Chociaż zęby pasują do siebie idealnie, poczuła, że "wygląda starzej". Porównaliśmy zdjęcia przed i po zabiegu i nie było dostrzegalnych zmian wyglądu. Z obiektywnego punktu widzenia, operacja poszła dokładnie zgodnie z przewidywaniami, bez powikłań. Jednak była bardzo rozczarowana jej wynikiem, tak, że wkrótce opuściła naszą klinikę.
Te dwie historie ilustrują niektóre z wyzwań, jakie przed jakimi staje etyka chirurgii plastycznej. Który zabieg wykonany na tych dwóch kobietach, był udany? Pierwszy nie skorygował problemu praktycznego, niemniej pacjent był zadowolony. Drugi idealnie skorygował funkcjonalność, ale pacjent nie był zadowolony. Co powinniśmy nazwać sukcesem, czy kiedy chirurg prawidłowo skoryguje patologię, czy też jeśli pacjent poczuje się lepiej, nawet jeśli patologia nie została naprawiona? Czy naszym, chirurgów, celem jest korekcja deformacji, czy nadawanie naszym pacjentom większego poczucia własnej wartości? Innymi słowy, czy celem zabiegu chirurgicznego jest korekta problemów fizycznych, czy też zmiana czyjegoś wyglądu w celu wpływu na sferę psychiczną ?
Historia chirurgii plastycznej
Chirurgia plastyczna nie jest nowością, większość technik, które są dzisiaj używane zostało opracowanych przez leczeniu ran przez żołnierzy w dwóch wojnach światowych. Termin chirurgia „plastyczna" pochodzi od greckiego słowa „plasticos” - „uformować, nadać kształt”. Chirurgię plastyczną dzielimy na rekonstrukcyjną i kosmetyczną. Chirurgia rekonstrukcyjna ma miejsce gdy nieprawidłowe tkanki ciała zmieniamy w celu poprawy ich formy i funkcjonalności. Posiadamy estetyczny schemat wielu procedur rekonstrukcyjnych, ale głównym celem zabiegu jest przywrócenie ogólnej funkcji i wyglądu nieprawidłowych tkanek. Przykładem chirurgii rekonstrukcyjnej będzie leczenie wrodzonego rozszczepu wargi i podniebienia, lub rekonstrukcji piersi po mastektomii. Według Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgów Plastycznych, chirurgia estetyczna "jest wykonywana w celu przekształcenia normalnych struktur ciała, w celu poprawy wyglądu pacjenta i poczuciu jego własnej wartości". Przykładami są lifting twarzy, czy powiększenie piersi. Te kategorie nie są idealnie odrębne, a istnieje wiele procedur, które leżą pomiędzy ściśle strefami odtwórczą a kosmetyczną. Istotna różnica jest taka, że chirurgia kosmetyczna nie próbuje leczyć wszelkiej deformacji lub nieprawidłowości, ale służy do uatrakcyjniania czyjegoś wyglądu. Nie ma wątpliwości, że popularność takiej chirurgii wystrzeliła za naszych czasów jak rakieta. Mogliśmy oglądać dowody kulturowych zmian naszych postaw względem zabiegów kosmetycznych, jak stają się one coraz powszechniejsze i bezkrytycznie akceptowane. Według Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgów Plastycznych, liczba zabiegów powiększania piersi wzrosła w ciągu ostatnich piętnastu lat o ponad osiemset procent. Pomimo faktu, że większość zabiegów kosmetycznych nie zostało ujętych w ubezpieczeniem, Amerykanie w 2008 r. wydali na to ponad dziesięć miliardów. Ten wzrost popularności nie ogranicza się do pacjentów dorosłych. Nastąpił wielki wzrost liczby dzieci planujących operację. W rzeczywistości, liczba zabiegów na pacjentach osiemnastoletnich i młodszych wzrosła trzykrotnie w dziesięcioleciu pomiędzy 1997 a 2007. Zabiegi kontrowersyjne dla tej grupy wiekowej, takie jak odsysanie tłuszczu i powiększanie piersi, stały się trzykrotnie częstsze. Jest bardzo prawdopodobne, że znamy osobiście kogoś, kto miał operację plastyczną, a coraz bardziej prawdopodobne, że nasze nastoletnie dzieci mają kolegów, którzy zamierzają w jakiś sposób skalpelem poprawiać swoje jeszcze rozwijające się ciała,
Etyka chirurgii rekonstrukcyjnej
Chrześcijanie wierzą, że ludzie są stworzeni na obraz Boga. Jedną z konsekwencji upadku jest to, że podlegają chorobom i patologiom. Bóg w swoim miłosierdziu, daje ludzkości możliwość zawalczenia o łagodzenie skutków upadku. Głównym celem medycyny jest leczenie chorób, przyczynianie się do złagodzenia cierpienia. Nie jest tak tylko w przypadku operacji plastycznych, ale we wszystkich innych rodzajach leczenia. Chirurgia rekonstrukcyjna jest po prostu stosowaniem tej zasady, gdy mamy do czynienia z patologicznym, wrodzonym lub pourazowym uszkodzeniem. Ponieważ celem chirurgii rekonstrukcyjnej jest przywrócenie formy i funkcji do uszkodzonej tkanki, tego typu operacja jest dobra moralnie. Na przykład w leczeniu raka piersi, wiele kobiet będzie musiało podlec mastektomii, aby usunąć tkankę nowotworową. Rekonstrukcja piersi w takich przypadkach jest próbą przywrócenia normalnej formy i funkcjonalności. Chociaż zawsze istnieje estetyczny element decyzji, głównym celem pozostaje przywrócenie organizmu do jego poprzedniego niepatologicznego stanu. Innym przykładem takiej operacji jest rozszczep wargi i podniebienia. Rozszczep wargi lub podniebienia jest spowodowany przez zaburzenia w rozwoju płodu, które prowadzą do bardzo oczywistej wady wargi i części struktur twarzy. Chirurgiczna korekcja składa się z wielu zabiegów doprowadzających części twarzy do ich prawidłowego funkcjonowania i właściwej formy. Dotyczy to praktycznie wszystkich form chirurgii rekonstrukcyjnej.

Etyka chirurgii plastycznej
Chirurgia plastyczna ma tę specyfikę, że nie ma na celu poprawienia patologicznej tkanki, lecz ulepszenie zdrowej. Zawsze w jej sprawie były kontrowersje, ponieważ było to postrzegane jako naruszenie naturalnego stanu ciała. Jednak ten argument, piętnujący zabiegi chirurgii plastycznej, w dużej mierze już zniknął z naszej kultury. Czy działanie na zdrową tkankę jest nieetyczne we wszystkich okolicznościach? Wierzę, że istnieje wiele powodów, dlaczego nie powinno się tego w zupełności potępiać. Po pierwsze, nie ma konkretnego biblijnego zakazu zmiany wyglądu naszych ciał. Po drugie, nie uważamy za niestyczne innych środków poprawy naszego wyglądu. Na przykład, niektórzy twierdzą, że wszystkie formy makijażu, czesania i modnego ubierania się są zachowaniami nieuporządkowanymi moralnie. Krótko mówiąc, Chrystus daje nam wolność i to nasze sumienie musi nas prowadzić i ukierunkowywać w sprawie zachowań, które nie są nam wyraźnie zakazane. Z tego powodu nie mogę znaleźć żadnego powodu, aby uważać operacje plastyczne za jednoznacznie niemoralne. Jednak, mimo, że konkretne działania mogą nie być wewnętrznie niemoralne lub prawnie zabronione, nie oznacza to, że jest to dobre w każdych okolicznościach. Możemy być w naszych grzesznych sercach kuszeni do angażowania się w działalność która ma niemoralny cel lub przyczynę. Nasze motywacje do realizacji operacji plastycznej mogą mieć istotny wpływ na etykę samego aktu. Z tego powodu istnieją pewne istotne obawy, które należy rozważać u osób, pragnących chirurgii kosmetycznej.
Potrzeba samooceny postawy chirurga
Wspólnym wątkiem literatury o chirurgii kosmetycznej jest koncepcja poprawy poczucia własnej wartości, poprzez chirurgiczną przemianę ciała. Na przykład strona internetowa zaprojektowana do wyszukiwania klinik, twierdzi, że zna "pięć powodów, dla których chirurgia plastyczna pozwoli ci być szczęśliwszym". Powód numer jeden twierdzi, że chirurgia kosmetyczna obniża zapotrzebowanie na lek przeciwdepresyjny. Dlaczego brać leki na depresję, kiedy chirurg może Cię uatrakcyjnić? Powód numer cztery stwierdza, że "chirurgia kosmetyczna może dodać ci lat do życia i zwiększyć samoocenę." Kto by nie chciał wyglądać lepiej, mieć większe poczucie własnej wartości i żyć dłużej szczęśliwy, tylko poprzez uatrakcyjnienie wyglądu ciała? Zatem czy chirurgia naprawdę działa na naszym ciele czy na umyśle? Raport Sander Gilman donosi: "W ciągu ostatnich dziesięcioleci ludzie zwracali się chętniej do chirurgów, niż do swoich psychoterapeutów, kiedy dążyli do „piękna ciała" i osiągania "zdrowia psychicznego". Celem chirurga zatem nie jest likwidacja deformacji, a nawet nie jest nim przekształcanie normalnej tkanki w coś bardziej estetycznego. Prawdziwym celem i ostateczną miarą sukcesu jest to, czy procedura ta doprowadziła pacjenta do jakże mglistego poczucia "zwiększenia szczęścia". Szczęście w tym kontekście nie jest klasycznie pojmowanym szczęściem, ale uczuciem lub emocją przyjemności i zadowolenia.
Czy obserwowany przez nas rozwój chirurgii plastycznej, spowodował wzrost osobistego szczęścia?

Według dostępnych nam dowodów nie stało się tak. Posiadamy badania psychologów klinicznych i porównywaliśmy wypowiedzi studentów z 1939 i z 2007. Badanie wykazało w tym czasie sześciokrotny wzrost liczby studentów wykazujących objawy depresji, lub wykazujących "niepokój i nierealistyczny optymizm". Zatem taka jest różnica w postawach studentów z czasów wielkiego kryzysu ekonomicznego i obecnie. Chociaż bez wątpienia na taki duży wzrost wykrywanej depresji ma wpływ wiele innych czynników, niemniej nie zauważamy, żeby chirurgia plastyczna wiele tu pomagała. Jedno z badań wykazało, że dziesięć lat po zabiegu powiększenia piersi notuje się trzykrotny wzrost liczby samobójstw, w porównaniu do grupy kobiet, które nie miały takiej operacji. Przeglądowe badania od 2004 ukazują psychologiczne objawy pacjentów, którzy podlegali chirurgicznym zabiegom upiększającym. Okazało się, że młodzi pacjenci mieli nierealistyczne oczekiwania, posiadali minimalną deformację, mieli już wcześniej jakieś operacje, byli motywowani problemami w związkach, albo cierpieli na depresją lub zaburzenia lękowe, co zwiększało prawdopodobieństwo, że po operacji plastycznej poczują się gorzej. Pacjenci, zgłaszający niezadowolenie z powodu operacji, pozostawali bardzo rozczarowani, potrzebowali "fontanny szczęścia", a nie otrzymali tego, czego pragnęli. Zauważamy, że miało to miejsce niezależnie od technicznego sukcesu operacji. Upiększenie kogoś nie zawsze go uszczęśliwia. Wielu niezadowolonych pacjentów, bardziej odczuwa swoje defekty po, niż przed zabiegiem. To prowadzi ich do dalszego poszukiwania innych czynności w celu upiększenia swojego zniszczonego już ciała, a często i umysłu. Praktyka ta, niestety, może zachęć innych chirurgów plastycznych, którzy obiecują "naprawić" błędy spowodowane przez poprzedników. To może powołać następne nierealistyczne oczekiwanie, że cel zostanie osiągnięty tą drogą. Cykl ten jest często określany jako uzależnienie od chirurgii plastycznej. Virginia Blum opisuje pacjentkę o imieniu "Barbara", która miała liczne zabiegi, co miało pomóc utrzymać męża, który miał wiele romansów pozamałżeńskich. Spoglądała z niecierpliwością na swojego chirurga, wierząc, że będzie się nią opiekował, nawet jeśli jej mąż by tego dalej robić nie chciał. Widziała chirurga w roli: "Ratuj piękną księżniczkę, wyzwól ją z wieży ciała w którym jest uwięziona, uczyń szczęśliwą i zwolnij ją z realnego życia." Cała ta sytuacja czyni niezamierzoną gmatwaninę relacji lekarz-pacjent. Kosmetyczni chirurdzy nie muszą już diagnozować i leczyć choroby, ale raczej "klientów", których szczęście zależy od rzeźbienia ich zdrowych ciał. Nawet jeśli pacjent nie przychodzi z konkretną skargą, wielu chirurgów bardzo chętnie zaproponuje sposoby w jaki mogą poprawić swój wygląd. Melanie Berliet, wysoka 27 letnia kobieta, która pracowała jako modelka, chciała aby chirurg określił zalecenia dla niej. Podczas jednej ze swoich tajnych konsultacji, chirurg zalecił odessanie tłuszczu, powiększenie piersi, redukcję nosa, zastrzyki botoxu w czoło i innego rodzaju w usta. Całkowity koszt proponowanego zabiegu wynosił 33.000 dolarów. Berliet przyznaje: "W tym czasie mój obraz samej siebie był tak poobijany, że gdybym miała pieniądze, szczerze wątpię, że mogła bym odmówić". Jeśli chirurg kosmetyczny jest łasy na klientów z niską samooceną, może nauczyć się wynajdować nieistniejące problemy.
Który obraz powinniśmy czcić ?
Badając te sprawy w świetle Pisma Świętego wnioskujemy, że nasza samoocena nie powinna opierać się przede wszystkim na naszym wyglądzie. Sam Jezus jest opisany w proroctwie Izajasza jako ten, który "Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał." (Iz 53:2). ludzie posiadają wartość sami w sobie, jako stworzeni na obraz Boży. Nasza wartość nie zależy, ani nie zmienia się, wraz ze zmianami atrakcyjności naszych ciał "gdyż nie wybrałem go , nie tak bowiem człowiek widzi , bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce" (1 Sm 16. 7). Nie ma wątpliwości, że wielu uważa się za nieatrakcyjnych, albo z powodu szpecącej go patologii, albo po prostu dlatego, że nie "pasują" do ideału naszej naszej kultury, która ma obsesją na punkcie piękna. Chirurgiczne zmiany zewnętrznej formy ich ciał mogą w wielu przypadkach zwiększać samoocenę, przynajmniej na jakiś czas. Nie ma wątpliwości, że możemy doznać uniesienia, gdy uważamy, że czujemy się dziś atrakcyjni. Trudności zaczynają się jednak, gdy staniemy uzależnieni od takiej „emocjonalnej windy” związanej z własną atrakcyjnością i będzie to miało zasadnicze znaczenie dla poczucia naszej wartości. Ponadto, gdy rodzice przekonują swoje dzieci, że chirurgia plastyczna jest konieczna dla ich samooceny, nieunikniony efekt będzie taki, że będą one stosować kryteria oparte na wyglądzie zewnętrznym. To nie znaczy, że jest coś złego w chęci bycia atrakcyjnym. Bycie dobrym gospodarzem danego nam ciała jest pozytywne i dobre. Nie ma nic złego w spoglądaniu w lustro, ubraniu się atrakcyjnie, lub uczucia zadowolenia z wyników zaplanowanego treningu. Nie wierzę, istnieje cnota w celowym odbieraniu sobie atrakcyjności, lub podkreślaniu szczególnie nieciekawych aspektów naszej fizyczności. Problem powstaje, gdy oceniamy siebie przede wszystkim na podstawie obrazu, który widzimy w lustrze. Jeśli nasza motywacja poddania się zmianom bazuje na chęci zwiększenia wartości samego siebie we własnych oczach, wówczas spoglądając na nasz obraz w lustrze, jesteśmy nastawieni na wyszukiwanie wad. To nie nasz obraz zewnątrzny daje nam wartość, ale Bóg na którego obraz zostaliśmy stworzeni. Niezależnie od tego, jak wyglądamy, nie powinniśmy o tym zapominać.
Normalizacja czy super-udoskonalanie człowieka?
Istnieje jeszcze inny aspekt, jaki należy brać pod uwagę przy analizie etyki chirurgii kosmetycznej. Zabiegi kosmetyczne istnieją w dużej gamie od usunięcia małego łagodnego "znamienia" na czole u niemowlęcia do licznych procedur, jakie miał rzekomo zrobić Michael Jackson. Badając motywację tych zabiegów, rozdzielmy dwa rodzaje chirurgii kosmetycznej. Postępowanie takie jak usuwanie widocznych, nieestetycznych znamion jest próbą zmian fizycznej "nieprawidłowości" i sytuacji unormalnienia. Z drugiej strony, ktoś wracający wielokrotnie do chirurgów, aby uzyskać nos "w sam raz" próbuje doprowadzić swoją normalną anatomię do pewnego ideału. Możemy wyobrazić to sobie patrząc na proces, który zakreślamy z pojęciem "normalne" w centrum, oraz "nienormalne" i "doskonałe" na krańcach. Niektórzy pacjenci uważają, że są w punkcie "nienormalne", a ich celem jest szukanie "normalności" i czynią to po raz w życiu. Cele innych pacjentów jest od normalnego wyglądu ciała, zbliżyć się do perfekcji. Etyka tych indywidualnych motywacji różni się. Są niuanse co do jej etycznej oceny. Jak oczywiste są warunki, sprawiające, że oceniamy siebie jako "normalnych"? Jeśli „normalność” jest kulturowo określona, to większa liczba operowanych osób kieruje się tym standardem. Standard wyglądu "idealnego" zawsze był nieco giętki, ale teraz jest szczególnie zmienny. Niezależnie od tego, wydaje się, że istnieje rozgraniczenie między tymi, którzy szukają operacji plastycznej, aby nie zwracać na siebie uwagę swoim wyglądem, a tymi, którzy przychodzą na operację plastyczną, właśnie z tego powodu, aby zwrócić większą uwagę na swój wygląd. Motywacje dla chirurgii plastycznej, które wykraczają poza "normalizację" czyjegoś wyglądu są problematyczne z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, Pismo Święte daje nam wytyczne dotyczące zasad skromności. Na przykład Michelle Brock opisuje biblijną skromność jako "postawę pokory, która stara się prosić bardziej Boga niż człowieka lub samego siebie. Charakteryzuje się samokontrolą i godnością w stroju, mowie i działaniu". Operacje mające na celu zbliżenie naszych ciał do pewnego ideału są próbą zwrócenia na siebie większej uwagi i dlatego nie mogą być nazywane skromnymi. Skoro dziewięćdziesiąt jeden procent zabiegów chirurgii plastycznej odbywa się na kobietach, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich motywacja do upiększania ma motyw zwiększenia atrakcyjności seksualnej w oczach mężczyzn. Niestety, nie możemy przy narodzeniu wybierać jak wyglądamy, aby inni oglądali się za nami i czuli zmysłową żądzę na widok naszych ciał. Natomiast Pismo Święte opisuje kobiecą urodę jako posiadającą "wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga." (1 Piotra. 3,4). Po raz kolejny zaznaczmy, że nie uważamy, jakoby chęć wyglądania nieźle była zła, ale że powinniśmy być ostrożni w naszych pragnieniach dążenia do zwracania na siebie uwagi i ciągłego dowartościowywania się ulepszaniem naszej fizyczności.
Po drugie, trwa debata bioetyczna w której szybki rozwój i popularność chirurgii plastycznej jest używany jako szablon do analizy w jaki sposób możemy upiększać nasz organizm w przyszłości. Maria Devereaux stwierdza: "Chirurgia plastyczna zapewnia naturalny punkt wyjścia dla rozważań nad medycyną przyszłości". Jeśli tak jest, to przyszłość medycyny będzie opierać się wyłącznie na naszych subiektywnych modelach pragnień i projekcji szczęścia, jakie mamy zanim przybliżymy się do naszego wyidealizowanego standardu doskonałości. Celem lekarzy może przestać być leczenie chorób. Nie będą używać swojej wiedzy i umiejętności, aby nas wzmacniać, a standardem sukcesu będzie subiektywna przyjemność, jaką odczuwamy zezwalając lekarzowi na modyfikacje. Innymi słowy, jeśli przyszłe wzorce medycyny będą szły w ślad za aktualnymi trendami chirurgii plastycznej, chętnie i dobrowolnie zrezygnują z celów jakie mają obecnie i pójdą za obietnicami szczęścia. Felietonista William Safire stwierdził: "Jutro możemy się spodziewać rodzaju Botoxu dla mózgu, dla wygładzania pomarszczonego temperamentu, robienia ekstrawertyków z ludzi nieśmiałych, albo obdarzania poczuciem humoru ponuraka od urodzenia. Ale jaką cenę za te nieludzkie fortele zapłaci nasza natura? Może nasze nadludzkie próby poprawy faktycznie zmienią lub usuną cechy, które składają się na człowieczeństwo. To jest perspektywa, powodująca obawy.
Medycyna stoi na głowie
Nowoczesna koncepcja chirurgii plastycznej i jej bezkrytycznego przyjęcia tego co popularne w naszej kulturze okazała, że niektóre aspekty medycyny stoją na głowie. Na przykład, przez wiele lat medycyna dążyła do wyeliminowania chorób przenoszonych przez żywność. Jednym z rzadszych, ale niebezpiecznych chorób przenoszonych drogą pokarmową było zatrucie jadem kiełbasianym, które powodowało paraliż w nerwu twarzowego i mogło stać się szkodliwe, gdyby się rozprzestrzeniało. Po destylacji patogenu, który powodował zatrucie jadem kiełbasianym, zaczęliśmy go używać terapeutycznie w leczeniu chorób, takich jak skurcze mięśni i nadmierne mruganie. Ten sam środek, który spowodował śmiertelny paraliż, teraz wstrzykuje się dobrowolnie jako Botox do ponad dwóch milionów pacjentów rocznie, w celu wygładzenia zmarszczek. Ten sam związek chemiczny, który spowodował straszliwą chorobę, jest obecnie wykorzystywany do paraliżowania całkowicie zdrowych i funkcjonujących mięśni twarzy, co jest najczęściej stosowanym dziś, uważanym za mało inwazyjny zabiegiem kosmetycznym. Co nam to mówi o kulturze, w której żyjemy? Żyjemy w świecie, w którym wygląd jest tak ważny, że wiele osób uważa, że starzenie się z wdziękiem oznacza wstrzykiwanie w pomarszczoną twarz z toksycznego związku chemicznego. Nasz świat niewątpliwie poszukuje fizycznej atrakcyjności i myli to z wewnętrznym szczęściem i wartościami. Czy chrześcijanie powinni zgodzić się na takie myślenie?
Nigdy nie staniemy się idealni za sprawą skalpela lub igły.
Krótkotrwały zastrzyk szczęścia, który może otrzymać nasza twarz, lub inny zabieg chirurgiczny, nie zaspokoi tęsknoty za doskonałością, która istnieje w naszych sercach. Jedynym możliwym sposobem uzyskania prawdziwego szczęścia i doskonałości jest wzrastanie w zgodzie z obrazem Chrystusa, Stwórcy wszelkiego piękna i życia.
Autor artykułu, Richard J. Poupard jest chirurgiem prowadzącym prywatną praktykę chirurgii twarzy i szczęki w Midland w stanie Michigan, w USA.
http://www.midmichigan.org/doctors/find-a-doctor-basic-profile/?id=354#AddressPhoneMap
Artykuł ukazał się w Biuletynie Badań Chrześcijańskich (Christian Research Journal) w tomie 33, nr 04 (2010). ID artykułu: JAF1334

